Fajny temat się ostatnio pojawił na steemit - jajecznica. Krótki sympatyczny artykuł, pod nim dowcipny komentarz... aż korci by się dopisać. Dorzucam swoje trzy grosze bo wyżej wspomnianą lubię choć jadam rzadko ostatnio - tuczy podobno.
Kilka lat temu dyktatorzy żywienia ostrzegali przed jajkami. Bo cholesterol bo miażdżyca i inne... "przyszłość sobie spaprasz jak bez umiaru jajka jadał będziesz!" Szczęśliwie to się zmieniło. Choć dietetycy broni nie złożyli i teraz wskazują, że smażone i że tłuszcz...
I ogólnie: kalorii za dużo.
Autorka artykułu przyznaje się, że jajecznicy nie lubi. Ma do tego prawo i brawa wielkie, że nie boi się do tego przyznać W naszym kręgu cywilizacyjnym głodu nie ma; wręcz skarżymy się na nadprodukcję i trudności ze zbytem gotowych produktów.
I choć większość proponowanej żywności na kilometr zalatuje chemią, każdy może wybrać coś dla siebie. Odwrotnie niż w wielu regionach świata, gdzie nawet mrówce nie darują byleby tylko pusty żołądek zapełnić.
U nas nadmiar żywności skłania konsumentów do weryfikacji swojego podejścia do spożywanych pokarmów do refleksji nad tym co w garnku mamy. Ukuto nawet takie powiedzenie - "jestem tym co jem".
Jest wprawdzie cała armia łakomczuchów dla której kulinarnym niebem stał się schabowy z frytkami lub kartofelkami podlanymi suto tłustym sosem a do tego piwo, dwa lub pól litra na "dobre trawienie". Coraz częściej jednak ludzie starają się komponować dietę w sposób, który nie szkodzi a pomaga utrzymać organizm w dobrej kondycji. A jest z czego wybierać
I jak to u nas - ludzi mamy różne przekonania na temat tego, co tak naprawdę jest zdrowe i pożywne.
Pogubić się można czytając rady przeróżnych ekspertów; w jednym artykule autorka przekonuje, że mleko, tylko mleko i jedynie mleko gwarantuje zdrowe zęby i mocne kości w innym czytam - odstaw to. Bo ci zaszkodzi.
Była kiedyś taka moda na ten przykład, że szpinak zdrowy...
No i wszystkie dzieci katowano zieloną breją bez smaku. Wyglądało toto niczym krowia treść żołądkowa a zapach... lepiej nie mówić. Ale stał rodzic nad tobą jak kat nad duszą dobrą i powtarzał do znudzenia: "a zjidz bo od stołu nie puszczę". Płacz, pisk...
W końcu puszczali kosztem czasu i nerwów a i tak człek leciał do łazienki i wypluwał co zachomikował miedzy zębami. A i usta trzeba było przepłukać kilka razy. Pewnie dało by się w inny sposób smarka przekonać, że breja warta konsumpcji.
Jak to było z tą reklamą brokułów?
Chcesz być jak Mistrz - zjadaj brokuły. :) Fajna, wielowątkowa i nienachalna reklama. Do młodego skierowany jest przekaz: piłkarze FC Barcelona świetnie się bawią przygotowując jadło z warzywami - a przecież ani Gerard Piqué ani Louis Suarez nie jedli by czegoś bezwartościowego...
Mama zaś dostaje informacje, że warto i należy zaufać firmie Beco skoro takie tuzy używają produkowanego przez nią sprzętu. Dwie pieczenie na jednym ogniu. Chociaż do paćki ze szpinaku to by mnie w życiu nie przekonano żadną reklamą.
Nawet jakby James Bond in personam przy mnie ową paćkę wcinał rozanielony, niczym po piątym martini.
Pisze Janina Chrzan :
nie lubię zbytnio jajecznicy. [...] nie jadam. Ale... [...] Nie próbuję przeciwdziałać tym, którzy pokazują przepisy z nią związane.
A na to Sarmaticus:
Odrzucając jajecznicę [...]wykluczasz [się] ze społeczności zjadaczy jajecznic, która to jest [...] dominującą.
Dobrze należeć i dobrze móc dzielić się podobnymi wrażeniami z innymi chociaż.. nawet jajecznicę przygotowujemy na różne sposoby. Są amatorzy zesmażonej na sztywno, są tacy którzy wymieszawszy rozbite jajka w misce wlewają je następnie na rozgrzaną patelnię... Ja na przykład przygotowuję swoją w ten sposób, że najpierw ścinam białka a potem dopiero rozbełtuję żółtka. Nadto można do niej dodać kiełbasę, resztki mięsa z obiadu, cebulę, szczypiorek itp itd.
Multum możliwości.
Z owocami niektórzy ludzie robią też. Z rodzynkami... Jajecznica z pomidorami? Bardzo lubię, choć pomidory u mnie nie są częścią masy jajecznej - tego to sobie nie wyobrażam - a sałatką dodaną z boku na talerzu. Pycha.
Nie wszyscy jednak owo "bardzo lubię" podzielają. Niektórym zapewne metodą "a zjidz" skutecznie potrawę obrzydzono. Inni mają to nieszczęście, że z nabytej w dzieciństwie alergii nie wyrośli.
Bo jest niestety tak, że jajko a właściwie kurze białko znajduje się na drugim miejscu w rankingu najczęściej występujących alergii. Wyodrębniono w nim -w białku - kilkadziesiąt alergenów... Lekarze doradzają ostrożność: żółtko można wprowadzić do diety dziecka już w 7 miesiącu życia; z białkiem należy poczekać jeszcze kilka miesięcy.
A i tak ponad 24% maluchów wykazuje uczulenie na jajka i alergia objawia się problemami: z układem pokarmowym, astmą czy nawet AZS (atopowe zapalenie skóry) Po odstawieniu jajek na jakiś rok alergia mija. Choć nie u wszystkich .
Dla jeszcze innych "jajko to wróg" - bo z niego przecież życie; a tego co żyło jeść się nie godzi.
Tu dygresja - nie ma jednakowych ludzi. Nie potrzeba badań DNA by gołym okiem zobaczyć, że różnimy się od siebie znacznie. Ot taki wentyl bezpieczeństwa w jaki nas wyposażyła Matka Natura by w przypadku jakiegokolwiek extremum gatunek miał szansę przeżyć.
Etrema extremami...
W toku ewolucji społecznej porobiło się jednak tak, że największym zagrożeniem jesteśmy dla siebie my sami. I zawsze mnie zastanawia ile ciekawych umiejętności utraciliśmy; bo na którejś z wojen ktoś się komuś nie podobał lub w czasie sporów rodowych wycinano w pień tę lub tamtą linię genetyczną. Albo szukano winnych takiej czy innej klęski i jak zwykle trafiało na ludzi, którzy się jakoś odróżniali: samotników, szaleńców, geniuszy...
Inkwizycja może i wytropiła gdzieś tam pojedyncze pato ale "przy okazji" wyrzucono do kosza prawie całą wiedzę medyczną przeszłych pokoleń, o życiu tysięcy niewinnych ofiar nie wspominając.
Jakby tak zacząć naukę spojrzenia na bliźniego swego jak na siebie samego... Od nieprzymuszania nikogo do np. konsumpcji jajecznicy bo, choć zdrowa dobra i wszyscy ją jedzą to od każdej reguły są wyjątki? Może z czasem i z poważniejszymi problemami by się udało? Kto wie...
No i narobiłam sobie apetytu. Jajka w lodówce czekają, alergii nie mam. Idę sobie jajecznicę zrobić.
Smacznego. :)
Post zgłaszam do Tematów Tygodnia #67.
Temat No. .... bez numeru: Riposta