Wystarczy kochać pieska i kotka, żeby był zdrowy.
Nie potrzeba szczepić.
Ruch antyszczepionkowy przenosi się na weterynarię.
Coraz więcej właścicieli zwierząt (tu będę pisała tylko o domowych pieskach i kotkach) uważa, że nie ma potrzeby szczepić zwierząt. Jeśli nie wychodzą z domu to już w ogóle poroniony pomysł z tymi szczepionkami, bo niby jak się mają zarazić.
Każda z chorób, przeciwko którym szczepimy psi i koty, jest śmiertelna.
Wystarczy kichnięcie, polizanie trawy, powąchanie miejsca, aby złapać wirusa/bakterię.
Co potem? Są dwie opcje.
jeśli zwierzę było zaszczepione, to po spotkaniu z chorym psem czy kotem nic mu nie grozi.
Ale nawet jeśli zachoruje to choroba będzie miała lekki przebieg i da się łatwo wyleczyć.jeśli nie było szczepione to skutki będą tragiczne.
Oczywiście zawsze będą wyjątki które, mimo braku szczepień jakichkolwiek, będą zdrowe i radosne.
I w drugą stronę: te zaszczepione na wszystko, wychuchane i wydmuchane, wskutek spadku odporności czy wyjątkowo zjadliwego szczepu wirusa zachorują i padną.
Ale to margines populacji, nie ma co liczyć na cud.
Nie ryzykujmy zatem.
Dlaczego coraz więcej osób nie chce szczepić swoich zwierząt? Czego się obawiają?
Autyzmu u psów.
Alergii różnych
Raka
Otępienia i guza mózgu
Mutacji.... wiecie co, chyba o chorobie popromiennej nie wspomnieli.
A my, lekarze weterynarii, jesteśmy mafią weterynaryjną na utrzymaniu koncernów szczepionkowych.
I tylko zdzieramy za szczepionki, niepotrzebnie szczepimy, bo skoro pies nie wychodzi z domu to po diabła go męczyć i dręczyć. Wiedzieliście o tym? Bo my nie.
Dodam tylko, że jesteśmy opłacani przez "rojalcanin" za sprzedawanie ich karm, śmieci znaczy. Bo rojal to największe zło i to wstyd, że my tym handlujemy. No, ale skoro bierzemy za to kupę kasy to nic dziwnego. I wszyscy o tym wiedzą z wyjątkiem nas.
Celowo napisałam w cudzysłowie nazwę fonetycznie.
Chociaż są tacy, którzy nie szczepią dzieci ale psy i koty tak. I nie myślcie, że to dla zdrowia zwierzaków, o nie.
Ludzie ci wierzą w straszliwe skutki szczepień, ale pies to pies i najwyżej zdechnie.
A wścieklizna świetnie leczy się utleniaczami i witaminą C. Inne wirusy też, tym samym.
Nie pytajcie mnie co to są utleniacze.
Co ja o tym sądzę?
Boję się tej wszechogarniającej głupoty, która nie ma końca.
Nie ma żadnych racjonalnych ani naukowych dowodów, że szczepienia są złe.
Wręcz przeciwnie, szczepienia ratują życie, zapobiegają chorobom, "trzymają w ryzach" choroby, które dzięki szczepieniom przestały istnieć i zagrażać ludziom.
Zobaczcie co się dzieje teraz: coraz więcej przypadków odry, kokluszu i innych.
Szczepicie swoje psy i koty?
Nie tylko przeciwko wściekliźnie ale też przeciwko chorobom zakaźnym?
Tak? Uff, odetchnęłam z ulgą.