Wczorajszy dzień zacząłem od wymiany opon i pękniętego lusterka. Dość szybko wszystko przebiegło, chodź musiałem chwilę poczekać w kolejce. Korzystając z okazji, że mechanik z którego usług korzystam stacjonuje tuż obok rzeki, wybrałem się na krótki spacer wzdłuż jej lini.
Po powrocie zabrałem się za montaż kątowników przy podłodze, ale po chwili stwierdziłem, że muszę jeszcze przemyśleć jak to dokładnie zamontować.
Po południu odwiedziła nas siostra żony z mężem, ale nie siedziałem z nimi zbyt długo. Zaczynałem nocki, więc około 17 poszedłem na drzemkę. O dziwo udało się przespać ponad dwie godziny.
Początkowo widząc jak produkcja nas czeka dopadła mnie lekka załamka, ale już na starcie okazało się, że idzie to wyjątkowo dobrze i tak też było do około 3 w nocy. Później pojawiło się kilka problemów i już do samego końca było dość niespokojnie.
Zastanawiam się jaki wpływ na sen po nocce ma ilość kaw wypitych w ciągu dnia, bo wypijam ich nawet do 4 w dni z nocną zmianą. I w ostatnich miesiącach sen kończy się przeważnie około jedenastej.
Za pewne jakiś sens to ma i wpływ będzie, ale z drugiej strony… Zdarzyło mi się spać do 14-15 czyli pełnoprawne 8h i wiecie co? Taki długi sen po nocce powoduje, że wstaje czując się jak zombie, ewentualnie rozjechany przez walec drogowy. Zdecydowanie lepszą opcją jest dla mnie sen na raty w przypadku tych zmian. 4-5h zaraz po i 2-3 godzinki przed pracą.