Ostatnio zrobiło się głośno o temacie wprowadzania 5G w Polsce, a w zasadzie to na całym świecie. niektórzy twierdzą, że jest to super technologia, inni, że ugotują nam się mózgi? Kto ma rację? Na razie nie wiem, ale spróbuję się dowiedzieć.
Zacznijmy od tego, że są dwa zasadnicze parametry: Częstość (lub długość fali) i intensywność (czyli liczba fotonów która pada na dany obszar, np. oko) ważne jest aby nie pomylić tych dwóch wartości i nie twierdzić potem, że wifi chce nas zabić bo ma taką samą częstość jak kuchenka mikrofalowa (2,4 GHz).
To nie jest to samo, takie wifi daje intensywność jakieś 100 tysięcy razy mniejszą niż mikrofalówka, do tego promieniowanie maleje wraz z kwadratem odległości (dlatego zasięg jest dosyć mały) no i dochodzi jeszcze kwestia absorpcji promieniowania przez ubranie, skórę, kości, tak więc spokojnie. Jak się boicie to nie śpijcie z głową przy routerze, ale no serio, nic Wam nie będzie ;)
Gorsze są już za to telefony komórkowe, które to działają na wyższych częstościach, a promieniowanie jest większe, jednak i tu nie ma pewności co do szkodliwości. Samo grono naukowe skłania się ku tezie, że jednak telefony są bezpieczne. Lepiej jednak chuchać na zimne i tak promieniowanie elektromagnetyczne przyjęto jako potencjalnie rakotwórczy czynnik.
Ok, ale jak to jest z tą częstością? Ano tak, że im większa tym w zasadzie gorzej, bo zachodzą inne zjawiska na poziomie elektronowym/atomowym. Nie chcę powtarzać tego co napisałem w moim skrypcie do spektroskopii, ale promieniowanie radiowe powoduje zmiany spinu, czyli obrotu jądra lub elektronu, czyli w sumie nic takiego. Dalej są zmiany w rotacji czyli obrotach atomów względem siebie, i dzięki nim mamy kuchenki mikrofalowe. Kolejnym krokiem są oscylacje atomowe (podczerwień) i zmiany na poziomie elektronów (UV-VIS). Dalej wymieniać nie będę, ale generalnie nikt nie twierdzi, że kaloryfery czy żarówki są szkodliwe.
No tak, bo to jest częstość, ale jeszcze dorzućmy intensywność do równania. Teraz nabiera ono znacznie innego kształtu, bo o ile grzejnik jest fajny bo daje przyjemne ciepło, tak wskoczenie do ognia skończy się śmiercią. Podobnie jest z różnicą pomiędzy spojrzeniem na żarówkę, a poświeceniem sobie w oczy laserem o dużej mocy. Ostatecznie wszystko zależy od dawki, W Polsce w uzdrowiskach pija się wodę radową, a w Nagasaki to samo promieniowanie zabiło X tysięcy ludzi.
No dobra, ale to 5G jest szkodliwe czy nie? Dobra, więc od 1996 roku WHO przeprowadza badania dotyczące szkodliwości promieniowania w zakresie 0-300 GHz (maksymalny zakres ma wynosić ~25 GHz w Europie) Powyżej nie ma sensu badać, bo wchodzimy w zakres podczerwieni (Pamiętacie IrDA?). No i wyszło im, że szkodliwe nie jest. Bardzo dobrze, ale jak to się ma do 5G? Ano nijak.
Starałem się, szukałem. Ciężko znaleźć specyfikację sprzętową. Wiem jakich fal będzie używać, ale nie wiem jak bardzo będą one intensywne. Na niekorzyść przemawia fakt, że im wyższa częstość, tym większe musi być zagęszczenie nadajników (co będzie sie wiązało z umieszczaniem ich co kilkadziesiąt metrów). Dodatkowo problemem może być kwestia pszczół i ptaków.
Z naukowego punktu widzenia wygląda to słabo. Nie chodzi mi o to, że jestem przeciwnikiem tej technologii, wręcz przeciwnie, szybki przesył byłby super, ale nie zgadzam się aby była ona rozwijana za cenę zdrowia i środowiska, tak więc domagam się lepszego zbadania sprawy i ujawnienia specyfikacji urządzeń nadających. Ostatecznie chyba nie powinniśmy wierzyć rządowi na słowo, prawda?