Wspomnienia heteroskazańca to opowieść o człowieku, który sprzeciwił się władzy i nie podporządkował się do nowo przyjętego porządku w Polsce, gdzie rządzi homoseksualizm, a ludzie innej orientacji są potępiani i zmuszani do jej zmiany.
Opowieść ta jest mojego autorstwa, zapraszam do przeczytania części drugiej. Jeżeli ktoś nie przeczytał części 1, to serdecznie zapraszam.
Niemy krzyk
Wydawało mi się, że leżę na tych noszach całe wieki. Jacyś ludzie ubrani w białe fartuchy i maski, badali ciśnienie, świecili latarkami po oczach, coś cały czas mówili, lecz nie mogłem skupić się na słowach, jakby głosy przechodziły przez grube ściany.
Próbowałem wydusić z siebie słowa, lecz nie mogłem. Narkotyk, który mi podali, skutecznie uniemożliwiał jakiekolwiek świadome ruchy ciałem. Myślałem, że powoli umieram.
Po kilku godzinach pobytu w tym miejscu, zacząłem odzyskiwać czucie najpierw w nogach, później w rękach. Próbowałem wstać, lecz byłem przypiety pasami do noszy. Zacząłem rozglądać się po sali i zauważyłem, że wszystkie osoby są przypięte i po kolei zostają transportowane do windy.
Przyszedł czas na mnie. Dwóch sanitariuszy podeszlo do mnie. Jeden w rękach trzymał teczkę. Zapytałem gdzie mnie wynoszą, ale żaden nie odezwał się nawet słowem. Dziwne było to, że nie kierowalismy się w stronę windy, tylko w stronę wyjścia. Kiedy już byliśmy przy wyjściu, jeden z nich gestykulował do mnie, żebym był cicho i zamknął oczy. Nawet nie zastanawiałem się, tylko tak zrobiłem, sam nie wiem dlaczego.
Smak wolności?
Wyprowadzili mnie na zewnątrz. Tam czekała już karetka, do której mnie wsadzono. Kiedy zamykali już drzwi, podszedł ochroniarz i zapytał się, co oni robią. Jeden z sanitariuszy powiedział, że biorą mnie do innego szpitala, bo tutaj badania wyszły złe i muszą mnie jak najszybciej przetransportować. Ochroniarz pokiwał tylko głową i poszedł otworzyć bramę.
Poczułem ulgę, chociaż dalej nie wiedziałem o co chodzi. Zapytałem sanitariuszy dokąd jedziemy, lecz oni milczeli. Droga była dość długa, nagle wjechaliśmy do jakiegoś garażu, silnik został wyłączony, a sanitariusze wysiedli. Po dłuższej chwili otworzyły się drzwi, a przede mną stanął wysoki, łysy mężczyzna w czarnym garniturze i białej koszuli. Mężczyzna zapytał mnie jak się nazywam, ile mam lat i gdzie się urodziłem. Kiedy odpowiedziałem na wszystkie pytania, ten spojrzał w dokumentację i kazał uwolnić mnie z pasów, którymi byłem przypięty do noszy.
Poczułem ulgę, wolność, jej smak, której choć jeszcze do końca nie miałem, przyniosła mi radość i nadzieję, że ten koszmar się skończy.
Nowe miejsce
Panowie zaprowadzili mnie do pokoju. Okazało się, że ze budynek w którym jestem, to stary hotel, lecz w miarę dobrze wyposażony i zadbany. Mężczyzna powiedział, że tutaj mi nic nie grozi, mam się rozgościć i umyć, a następnie ktoś po mnie przyjdzie i udamy się na przesłuchanie. Ale kim byli Ci ludzie, czy można im zaufać? Co dalej? Cały czas takie myśli przechodziły mi przez głowę. Byłem bardzo zmęczony i słaby, nie miałem na nic siły, więc położyłem się na wygodnym łóżku w czystej pościeli i poszedłem spać.
Nagle obudziło mnie głośne pukanie do drzwi. Wstałem, by je otworzyć. Jakiś mężczyzna zapytał czy jestem gotowy. Kiwnąłem tylko potwierdzająco głową i poszedłem za nim. Zeszliśmy razem po schodach do restauracji, gdzie było wiele osób ubranych w mundury wojskowe. Na końcu sali, w rogu przy małym stoliku siedział widziany przeze mnie mężczyzna w garniturze. Gdy podszedłem, mężczyzna powiedział, że mogę usiąść i czy chciałbym coś zamówić do jedzenia. Biorąc pod uwagę, że bardzo długo nie jadłem nic obfitego, natychmiast wyraziłem chęć zamówienia czegoś pysznego.
Tak, w końcu się najadłem za wszystkie dni, które spędziłem w więzieniu. Obiad był przepyszny i nadszedł czas na przesłuchanie...
Koniec części 2
Zdjecie: Pixabay