Niektórzy uważają, że kampania billboardowa nie ma sensu. Ja uważam, że ma... ale tylko wtedy, gdy informacja o niej przedostanie się do mediów społecznościowych lub/i tradycyjnych. Aby jednak tak się stało musi przykuwać uwagę. Skuteczne sposoby zwykle są dwa: zbulwersować lub rozbawić. Ja stawiam na to drugie.
Pomysł z wykorzystaniem szczupaka i pasty o wędkarzu nie wywołał fali komentarzy. Trzeba więc szukać dalej. Chodzi bowiem o znalezieniu motywu, który wywoła poruszenie i będzie szeroko komentowany, co pozwoli dotrzeć do wielu osób. Oczywiście billboard to tylko jeden z elementów całej kampanii. Jedna z form, nie jedyna. Warunkiem sine qua non realizacji jest jednak stworzenie wzoru, który viralowo przedostanie się do Internetu. Jeśli takiego nie znajdziemy, nie będzie billboardów.
Na razie jednak nie odpuszczam i wrzucam kolejny projekt...
W zasadzie jest to mem z Internetu, ale można go łatwo powiązać ze Steemitem, który przecież reklamuje się hasłem:
Pieniądze mają głos. Twój głos ma wartość. Dołącz do społeczności, która płaci za publikowanie i głosowanie na wysokiej jakości treści.
Oczywiście strona internetowa wyjaśniałaby, że nie miliony i nie za darmo. Że Steem ma wiele zalet i monetyzacja jest tylko jedną z nich... Można też zupełnie inaczej skonstruować przekaz i nosaczem sundajskim poddać krytyce dążenie do łatwego zarobku bez wysiłku. W każdym razie powyższe szkice należy traktować bardziej jako przyczynek do dyskusji aniżeli realne propozycje. Powtórzę: przechodzień widząc billboard musi być na tyle zaintrygowany, aby wejść na stronę. Czy nosacz może to sprawić? To już zostawiam Waszemu osądowi.
CIĄG DALSZY NASTĄPI