
Przygoda Ignacego Korwin-Milewskiego z malarstwem polskim zaczęła się na Litwie i Litwa odgrywała w niej istotną rolę. To tutaj, w Wilnie, kolekcjoner urządził w pałacu, w którym dziś mieści się Stowarzyszenie Pisarzy Litewskich prywatne muzeum, które zawierało wyłącznie dzieła polskich malarzy. Najważniejszy w jego kolekcji był Stańczyk Matejki.
Nareszcie dotarłem na wystawę w warszawskim Muzeum Narodowym. Nie powinno dziwić, że to właśnie Muzeum Narodowe w Warszawie zorganizowało wystawę w 100. rocznicę śmierci Milewskiego, bo tu na co dzień każdy może podziwiać najważniejsze dzieła z kolekcji Ignacego Korwin-Milewskiego (nie wszystkie, niestety, ze znajdujących się w zbiorach MNW). Stańczyk był może najważniejszym obrazem w kolekcji Milewskiego i dziś jest obok Bitwy pod Grunwaldem jednym z najważniejszych w kolekcji MNW. Wystawa jest imponująca, Możemy się dzięki niej cofnąć w czasie i poczuć się niemalże jak w jednej z rezydencji Milewskiego. O tym, z jaką dbałością przygotowano ten pokaz, świadczy właśnie sposób prezentacji Stańczyka. Nie ograniczono się jedynie do przeniesienia obrazu z sali Matejkowskiej w dawnej Galerii Malarstwa Polskiego, przywrócono mu jego dawną ramę, której został pozbawiony tak jak wiele innych obrazów ze zbiorów MNW w latach 60. Warto byłoby wybrać się na tę wystawę tylko po to, żeby zobaczyć Stanczyka uhonorowanego w ten sposób, choć oczywiście jest więcej powodów aby to uczynić, ale o tym w następnych postach. Wrażenie, jakie wywołuje, sprawia, że gromadzą się przed nim zwiedzający, tak jakby widzieli ten obraz po raz pierwszy, a nie patrzyli na obraz, który widzieli dziesiątki razy, a może więcej. Wspaniale, że jednym z efektów tej wystawy będzie przywrócenie Stańczykowi jego historycznej ramy.