Niedawno temu skończyłem 3 sezon "Fullmetal Panic". Ten wpis będzie wypełniony spoilerami, bo z oczywistych względów przeczytają go tylko fani tej serii. Wersja dla tych, którzy wpadli z ciekawości - to bardzo dobre, wojenne anime z mechami - bardzo polecam obejrzeć! Nie jest to shounen, tylko seria skierowana dla dorosłych. Ma co prawda kilka niepoważnych, humorystycznych elementów i czasami typowo mangowe postacie, ale cała reszta stoi na odpowiednio wysokim poziomie i jeśli nie przeszkadza Wam japońska stylistyka, to śmiało możecie oglądać. Anime ma już kilka lat, ale nadal ogląda się je przyjemnie. Edit: Kończę 4 sezon i tam się odpierdalają tak dobre rzeczy, że polecam przymknąć oko na wszystkie wady! Spoiler - dam jemu 10/10.
Od tego momentu pojawiają się spoilery. Na ten moment, 3 sezon jest najlepszy, ale słyszałem że 4 jest jeszcze lepszy, więc porównania zostawię sobie do kolejnej recenzji. Jest dużo akcji, postacie zostały dobrze rozwinięte, a zwłaszcza relacje między nimi. Mam tu na myśli relacje pomiędzy A.I. Arbalesta i Sousuke, Chidori, a Souske oraz Gauronem i Souske. Trochę mnie zdziwiło, że ten drugi przeżył, ale wyjaśniono to w sensowny sposób, więc nie narzekam. Jak byłem dzieckiem, to w Kawaii (stare polskie czasopismo o mandze i anime, z czasów gdy mieliśmy internet na modem) czytałem recenzję tej bajki i recenzent był bardzo zdziwiony, że Gauron przeżył. Z jakiegoś powodu zapamiętałem ten fragment do dzisiaj i czekałem na ten moment. I... Nie rozumiem czemu o tym pisał - choćby dlatego, że to duży spoiler. Tak, już na początku można się domyślić, że przeżył (po słowach tych dziewczyn-zabójczyń), ale jego rola była niewielka i nie zajęła zbyt wiele czasu - chyba nawet nie pół odcinka. To jednak w zupełności wystarczyło, bym poczuł siłę jego charakteru, tak jak w 1 sezonie. Gauron mimo, że ledwo żywy, zapewne z rannymi narządami wewnętrznymi, bo pozostałe mogliśmy zobaczyć, mający sztucznie przedłużane życie przez kilka miesięcy, nadal pozostał wyjątkowym skurwysynem. Porównanie go do Jokera jest jeszcze bardziej adekwatne po tym fragmencie. Szydził z Sagary tak, jakby to robił arcywróg Batmana. Szydera wybrzmiała tym mocniej, że w tym sezonie zobaczyliśmy, że wojsko, czy to w świecie rzeczywistym, czy anime, jest tak samo skurwysyńskie, gdy przychodzi do wykonywania ważnych rozkazów. Uczucia uczuciami, ale gdy ludzie z góry każą ci coś zrobić, to masz to kurwa zrobić bez gadania. Sagarze przydał się taki kubeł zimnej wody - uświadomienie mu, że zachowuje się jak miękka faja. Podobało mi się również to, że jego słowa miały podwójny wydźwięk, tak jakby Hisoka krytykował Gona w "Hunter x Hunter". Nie przypominam sobie innego anime (poza FMP), które lepiej by pokazało tego typu relację. Tj. doświadczonego, starszego człowieka, który znalazł młodzika z równie dużym talentem, twardym charakterem, ale jeszcze większym potencjałem i chciałby z nim walczyć jak najczęściej - najlepiej walcząc na śmierć i życie. No i ten jego przezabawny wyraz twarzy z chwili śmierci był świetny!
Wydaje mi się, że Sagara mimo błędnego założenia co do statusu Chidori, był gotów pomóc Mithrillowi w walce z nowym zagrożeniem. Tak jego zachowanie można było inaczej zinterpretować, ale nie zdążył udzielić jednoznacznej odpowiedzi przed pojawieniem się swojej dziewczyny, a jego słowa sugerowały (przynajmniej mi), że mimo wszystko wsiądzie do mecha i będzie walczył. Na szczęście pojawiła się Chidori, a ja zobaczyłem pierwszą scenę tego typu (którą widzimy zarówno w chyba każdym medium, nawet w 5 tomie "Legend of the Galactic Heroes" taka była), która mi się spodobała i nie byłem w stanie jej skrytykować lub wyśmiać. Chodzi tu o to, że Sagara nie był w stanie wyrazić swoich uczuć, bo ich nie rozumie, zaś niebieskowłosa się wstydziła. Zawsze mnie takie wkurzały, ale w FMP i LotGH-u wyszły naturalnie i normalnie (w tym drugim tytule zauważalnie gorzej), tak jak w życiu. Nie były przekolorowane, jak w większości przypadków, jakie widziałem. Sagara nigdy nie doświadczył takich emocji + jest tak antysocjalny, że zupełnie mnie to nie dziwi - widziałem podobne przypadki w życiu rzeczywistym. Natomiast Chidori jak to kobiety... Jeśli nie jest naprawdę zmuszona, to nie wyrazi swoich emocji wprost, woli by Sousuke zrobił to za nią. Problem jest tylko taki, że Sousuke nie rozumie tego xD. Nie mogę się doczekać aż obejrzę kolejny sezon, jestem autentycznie ciekawy, jak rozwinie się ich związek, zwłaszcza po tym, co napisał mi Karol - "Historia pójdzie w te rejony, że zdradzenie tego typu rzeczy dużo psuje."
Jeśli chodzi o resztę, to bez zmian względem 1 sezonu - to nadal świetne anime o tematyce wojennej. Fakt, jest to realizm na poziomie pół-poważnych filmów akcji z Hollywood, ale jest na tyle prawdziwych elementów (planowanie bitew, rekonesans przed nią, poruszanie się w warunkach bojowych, szpiedzy i inne), że mogę przymknąć oko na takie detale. Miło było powrócić do głównego wątku po komediowym 2 sezonie, zwłaszcza że początek jest bardzo efektowny, a reszta odcinków nie odstaje poziomem i fabularną treścią. Dostaliśmy więcej informacji na temat Mithrillu, sytuacji geopolitycznej, lepiej poznaliśmy strukturę wojskową i zależności między Mithrillem, a przedstawicielami najważniejszych państw na świecie. Fajne jest to, że nie tylko Rosjanie i Amerykanie dysponują taką technologią. Swoją drogą, ciekawe że najlepszymi pilotami robotów wyposażonych w Lamda Drive (a przynajmniej tak mi się wydaje po dotychczasowych odcinkach) są kowboje, ludzie z mocno indywidualnym podejściem do życia, którzy cechują się wysoką inteligencją, wyjątkowymi umiejętnościami, mającymi olbrzymie cojones i odrobinę arogancji. Coś jak główny bohater filmu "First Man" i wielu astronautów. Taki był Gauron i Gates, taki jest też Sagara.
Pod względem akcji i aspektów graficznych (animacja, kreska, CGI), ten sezon był jeszcze lepszy niż pierwszy. Było dużo krwi, brutalnych scen (dwa razy byłem autentycznie zdziwiony, że coś takiego zobaczyłem w anime - np. te dwie zabójczynie, koleżanki Gaurona), sam miód dla miłośników tego typu klimatów. Każda bitwa dała mi dużo radości i wiele fragmentów oglądałem dwa razy pod rząd. Zwłaszcza starcie w podziemnym tunelu w Chinach lub podczas stłumienia buntu wojskowej junty w jednym z krajów. Finałowe starcie było fajne, Sagara miał wejście smoka, ale... Moim zdaniem to najsłabsza walka. Nie zrozumcie mnie źle, naprawdę mi się podobała, zwłaszcza w kontekście perfekcyjnej współpracy między AI maszyny głównego bohatera i jej właściciela, ale wcześniejsze potyczki zrobiły na mnie mocniejsze wrażenie. Reasumując, co prawda nie sprawiły, że szczęka opadła mi w okolice dupy z zachwytu, ale niewiele brakowało. A skoro mowa o Arbalest i Sousuke, to podobały mi się ich rozmowy. Najpierw sztuczna inteligencja powiedziała mu, że to przez niego jest tak słaby i że to on stanowi problem, ale gdy przyszła chwila próby, to doskonale ze sobą współpracowali. Sousuke dobrze wykorzystywał możliwości, jakie daje mu obca technologia (elektronika i coś w rodzaju mocy psionicznych), a Arbalest mógł się skupić na przeciwnikach i zagrożeniach, których jego pilot nie dostrzegał.
Podsumowując, to anime jest tak dobre, że warto obejrzeć przynajmniej 1 sezon. Ma prawie 20 lat na karku, ale jak już wcześniej pisałem, ogląda się go równie dobrze, jak współczesne anime. 3 sezon jest świetnym show, które zapewnia dużo relaksu po pracy. Widać, że pracuje z nimi autor mangi i książek - anime wyraźnie odstaje na poziomie scenariusza od większości przedstawicieli konkurencji. Moja ocena to 9/10.