Udar – co to jest? Każdy coś słyszał, każdy coś tam wie, ale nikt nie wie do końca o co chodzi. Przecież mnie to nie dotyczy – tak właśnie myśli większość ludzi, tak właśnie myślałem ja, coś tam słyszałem, coś przeczytałem, ale co ja udar, przecież mam dopiero 47 lat.
Była niedziela około 13.00, wieczorem miałem wyjechać w trasę, postanowiłem zrobić żonie i dzieciom niespodziankę i ugotować na obiad ich ulubione spaghetti. Podczas gotowania sosu nagle poczułem dziwne pieczenie ciągnące się od nosa aż do środka głowy, zrobiło mi się słabo, zacząłem się zataczać. Położyłem się do łóżka żeby odpocząć, powiedziałem żonie aby obudziła mnie za pół godziny.
Kiedy minęło pół godziny żona podeszła do mnie i próbowała mnie obudzić, bełkotałem coś pod nosem, kiedy podniosłem się z łóżka nie mogłem przejść normalnie, moja lewa noga i ręka w ogóle nie reagowała jak ktoś podczas snu podmienił mi kończyny.
Żona wezwała pogotowie, lekarz który przyjechał do domu od razu bez wahania stwierdził, że to udar, łzy pojawiły mi się w oczach, przez głowę przechodziły czarne myśli, co teraz? Nie mogę zostawić żony i dzieci samych, chcę zobaczyć jak dorastają. Całe życie przeleciało mi przed oczami. Co teraz będzie.
Do szpitala z domu mam tylko 5 kilometrów, jadąc karetką wydawało mi się że to wieczność. Na izbie przyjęć poczułem się lepiej, nagle wszytko zaczęło przechodzić, mogłem ruszyć ręką i nogą, mówiłem normalni. Pomyślałem że mam szczęście, przeszło samo, teraz wrócę do domu i zmienię swoje życie koniec biegania za pieniędzmi czas dać coś od siebie rodzinie.
Doktorowa na dyżurze postanowiła jednak zostawić mnie na noc na obserwacji. Ok, pomyślałem wyśpię się i pojadę do domu. Była 23 z minutami, nie mogłem zasnąć, nagle poczułem to samo pieczenie w głowie co w domu. Zadzwoniłem po pielęgniarkę, przyszła razem z doktorową, powiedziałem co czuję, ona powiedziała, że tak podejrzewała, w domu była zapowiedź, teraz idzie potężny udar.
Całą noc wykręcało mnie na różne strony, dostawałem skórcze, drgała mi lewa noga ręka. Po godzinie nie mogłem już mówić. Rano około 6 przewieziono mnie na salę poudarową, podłączono do różnych dziwnych maszyn jak z kosmosu. Byłem sparaliżowany, cała lewa strona była jak nie moja, nie mogłem mówić, tylko dawać delikatne znaki głową.
To był najgorszy dzień w moim życiu.
Teraz kiedy z kimś rozmawiam i słyszę udar to nie dla mnie. Otóż każdy kto tak myśli jest w błędzie, to dotyczy każdego, nawet i młodych ludzi, wystarczyło pobyć w szpitalu na sali poudarowej, ale o tym w następnym artykule.