W życiu każdej nastolatki przychodzi moment, kiedy jej ciało przestaje spełniać jej własne oczekiwania. Nigdy nie miałam problemu z nadwagą, nigdy też nie porównywałam się do modelek Victoria's Secret. To jednak nie zmienia faktu, że miewałam kompleksy. W 2. klasie gimnazjum, zaczęłam tyć. Optymalny wiek w okresie dojrzewania. Mimo, że mogłam pochwalić się sporą niedowagą, nie widziałam tego w lustrze.
W pewnym momencie stwierdziłam, że czas skończyć z McDonald'sem i zacząć bardziej uważać na to, co jem. Wyrzuciłam więc z grafiku McWrapy co dwa dni i zaczęłam chodzić na siłownię.
Oto lista produktów/dań, których zaczęłam unikać:
-ziemniaki
-pieczywo
-mleko
-fastfoody(oczywiście)
-makaron
-czerwone mięso
-cukier i słodycze
-napoje gazowane
-bardzo słone potrawy
-ser
Dzięki temu, że przestałam spożywać wyżej wymienione i zaczęłam ćwiczyć, mój brzuch jest płaski jak nigdy dotąd;)
Do jadłospisu dorzuciłam natomiast owoce i masło orzechowe, które co prawda jest kaloryczne, ale dzięki zawartości tłuszczów nienasyconych, łyżka dziennie wspomaga odchudzanie:)
Zaczęłam też pić więcej wody (ok.5 dużych szklanek dziennie), co pomogło mojej cerze.
Dodatkowo mogę powiedzieć, że posiłki spożywam w małych porcjach, co 2-3 godziny, a pół godziny po jedzeniu lubię wypić zieloną, lub miętową herbatę, które wspomagają trawienie.
To już chyba wszystko, mam nadzieję, że komuś pomogłam:)