Od kilku lat z przerwami nie jem mięsa. Od niedawna próbuję usilnie unikać glutenu. Te dwie rzeczy + fakt, że się uczę nie pozwala mi na kupowanie przekąsek i słodyczy w marketach/barach/restauracjach. Już raz zrobiłam batoniki a'la bounty, dzisiaj jednak postanowiłam wypróbować czegoś bardziej kalorycznego, energetycznego.
(nie wygląda to najapetyczniej, ale proszę mi wierzyć, jest naprawdę pyszne!)
Batonik jest banalny w przygotowaniu, wystarczy zmiksować orzechy, kakao i sól. Później dodać odcedzone daktyle i wanilię. Na końcu przełożyć masę batonikową do pojemnika, wyrównać i włożyć do lodówki. Po kilku godzinach pokroić, i gotowe!
Składniki:
• szklanka orzechów laskowych,
• szklanka orzechów nerkowca,
• ½ szklanki daktyli, moczonych wcześniej kilka godzin w wodzie,
• łyżka kakao (można zastąpić karobem),
• kilka kropel ekstraktu waniliowego,
• szczypta soli,
• łyżka miodu/cukru.
Myślę, że taki batonik to świetna alternatywa kanapki, a jeśli nie alternatywa, to na pewno urozmaicenie lunchu. :)
Przepis "ukradłam" z https://zszywka.pl/p/1-baton-mocyskladniki----8-lyzek-pl-17283847.html