Bus - międzynarodówka - 3,5t - Kat.B
Brzmi ciekawie, jest sporo ogłoszeń w internecie gdzie poszukują kierowców na trasy międzynarodowe. Skorzystałem i ja z takiej oferty pracy. Miało być 4 tygodnie w trasie - tydzień w domu. Minimum 4tys "na rękę".
Wróciłem po 2 tygodniach, czemu?
Powodem było głównie spanie w busie - niby jest tzw. "kurnik" ale gdzie się myć? Łazienka na parkingu to porażka, za normalną trzeba zapłacić i to nie mało bo nawet po 8euro. Ale spanie spaniem, przejdźmy dalej.
Trasy
Pierwszy rzut - 1800km. Załadunek o 10, rozładunek 8 rano następnego dnia - gdzie spanie? Gdzie przerwa na cokolwiek? Nie ma. Jazda na zapałkę. Załadunek opóźnia się do godziny 13:00 - godziny korków. Wyjeżdżam, zostało 1800km do celu i 19h. NIEREALNE busem ograniczonym do 110km/h. Dojechałem spóźniony o 3h. wykończony i ledwo patrzyłem na oczy. Spedytor oburzony. Dostaje po rozładunku informacje na temat drugiej trasy, załadunek 8 rano 450km od miejsca w którym jestem. Jest 14:00 - dojeżdżam pod firmę jest 21:00. Super! W końcu się wyśpię... Nie tak do końca, stoję na parkingu, zasypiam i czuje jak ktoś próbuje mi się włamać na pakę. Odjeżdżam szybciej niż przyjechałem. Stoję dalej o 40km na stacji benzynowej - zasypiam. Spalem 6h, jestem punktualnie na załadunku, godzina 12:00 odjeżdżam i dostaję informację o miejscu rozładunku. DWA miejsca: 1100km i od tego miejsca drugi 300km dalej. Godzina 12:00 rozładunek o 8 rano i o 12. GDZIE SPANIE? Nie jadę autostradami bo wielki Pan nie pokryje kosztów. Dojeżdżam znowu w takim stanie jak wcześniej. Mocno "zniesmaczony".
Firma
Dzwoni spedytor z wielkimi pretensjami, bo mu napisałem, że chce się przespać. Dzwonię do kierownika - pozytywnie jestem zaskoczony, zmiana spedytora - przykaz pójścia spać. Następna trasa dopiero jutro o 11:00 300km dalej na załadunek później 600km i rozładunek o 14:00. Okej - to się poprawiło.
Weekendy
Weekendy miałem wolne, coś tam płatne. Zatrzymuję się pozwiedzać z racji czasu wolnego - wracam do busa zaczepia mnie miejscowy i mówi że mnie oprowadzi - spławiam go, jednak nie odpuszcza więc mówię, że okej pojadę za nim z myślą że go zgubię. Niestety - był z kolegą - obstawili mnie z przodu i z tyłu. GONILI MNIE 30km. Uciekłem na ekspresówkę. Zgubieni pozostaje tylko miejsce do spania. Hmm, w sumie wybrzeże to może dzień w hotelu. Przespałem tam cały weekend nabierając chęci do życia. Niestety 140euro poszło...
Kolejna trasa
To już super, dystans realny, można się wyspać - okej, niestety znowu zaczepki, kierowca TIR'a każe dosłownie !@#$%^&*() i tyle. Odjeżdżam żeby nie prowokować. Kolejne miejsce, dużo imigrantów, niebezpiecznie. Uciekam, znajdując miejsce na stacji benzynowej.
Załadunki
Podjeżdżasz - dajesz dokumenty - podstawiasz się. OOOOO nie! Podjeżdżasz idziesz dogadać się czy możesz teraz, bo tak masz w dokumentach, z łaski każą Ci czekać na boksie. Otwierasz pakę - wszyscy na magazynie się patrzą coś komentując pod nosem - niech gadają. Ale fakt że każą Ci na ich oczach i po "ichniemu" wszystko robić to już denerwujące.
Jedzenie
Miesiąc na słoikach czy kanapkach? Żart. Trzeba zjeść coś ciepłego już chociaż raz na 3dni. Średnio 15euro obiad. Niedobry obiad, ale to już kwestia gustu.
Zwiedzanie
JEDYNY PLUS CAŁEJ PRACY. Można dużo zobaczyć, bardzo dużo - taki mały powód do radości.
Diety
Nie istnieje coś takiego jak dieta dla kierowcy busa - nie istnieje, bo tak mówi pracodawca. Mimo że powinien do wypłaty dodatkowo wypłacić 49euro za każdy przepracowany dzień za granicą. Tak było w mojej umowie.
Wypłata
Jak to było? 4tys na rękę? Bzdura - w ciągu dwóch tygodni przejechałem 8500km. Stawka 20gr/km + 200zł weekendy. Wyszło 2100zł - fajnie. Odliczając że PRACODAWCA wymagał zakupu butów czy kamizelki (-150zł), butli z gazem (-100zł). Mamy 1850zł - fajnie. Odliczając prowiant na drogę - około 550zł. Mamy 1300zł - odliczając jedzenie tam to zostaje jakieś 600zł na czysto za dwa tygodnie naginania dzień i noc i użerania się z miejscowymi.
Ogółem
Nie polecam nikomu próbować ze względu na panujące tam warunki, brak snu, ciągłe życie w stresie, ogromnie wysokie ceny i bardzo dużo pracy za bardzo mało pieniędzy.