Kamienice narożne spełniają wyjątkową funkcję w układzie miejskim. Położone u zbiegu ulic, wyznaczają narożniki kwartałów i często pełnią rolę punktów orientacyjnych - a jako, że na skrzyżowaniach statystycznie jest największy ruch (suma przechodniów ulicy 1 i ulicy 2), to są również ważnym miejscem handlowym. Z tego powodu w wielu krajach utarło się powiedzenie 'sklepik na rogu' czy 'corner shop'. Kamienice narożne z tego względu są wyjątkowe architektonicznie i zwykle zwieńczone są kopułą - swoistym ukoronowaniem narożnika.
Kamienica z kopułą prezentuje się bardziej majestatycznie i wyjątkowo, więcej ludzi zwraca na nią uwagę, większej ilości przechodniów zapada ona w pamięć. Niestety, w Polsce, w okresie PRL kopuły masowo zdejmowano z budynków? Czy w celu ograniczenia kosztów eksploatacji? Czy w wyniku bezmyślnych remontów? A może by pozbawić śródmieścia miast burżuazyjnego wyglądu? Trudno stwierdzić. Wiadome jest, że wiele kamienic straciło część swojej duszy - ale nie bezpowrotnie.
Od kiedy w Łodzi masowo remontuje się zaniedbane kamienice w śródmieściu, co rusz pojawia się możliwość odtworzenia kopuł. Nie zawsze jednak zachowały się stare plany, nie każda kamienica ma przedwojenną dokumentację fotograficzną, a nie każda wspólnota mieszkaniowa ma pieniądze na odtworzenie takiej dekoracji.
Skrzyżowanie ulicy Tuwima i Kilińskiego w Łodzi jest pod pewnymi względami wyjątkowe. Pierwsza, dość prozaiczna przyczyna - ma wszystkie cztery narożniki, a to wcale nie jest takie normalne, biorąc pod uwagę lubość z jaką komunistyczne władze miasta wyburzały kamienice narożne pod... prawoskręty. Barbarzyństwo.
Północno-zachodni narożnik zajmuje najniższy, lecz najważniejszy budynek - dawna Poczta Główna, zbudowana w stylu rosyjskiego eklektyzmu, zaprojektowana przez bliżej nieznanego architekta z Petersburga. Budynek przyciąga uwagę nie tylko swoim ściętym narożnikiem i rytmiczną fasadą, ale przede wszystkim wieńczącą ją trapezoidalną kopułą.
Po przekątnej od Poczty stoi prawdziwa perełka modernizmu - kamienica przy Kilińskiego 82. Nie jest znany jej dokładny właściciel - wiadomo, że był to Żyd, i Żydzi głównie zamieszkiwali ten dom. Po wybuchu wojny kamienica została przejęta przez Niemców i urządzono w niej hitlerowski Urząd Ochrony Kolei - wszakże dworzec Fabryczny jest parę domów dalej.
fot. Wikimedia Commons, gdyż mam na dysku tylko zdjęcia sprzed remontu
Między tymi dwoma budynkami stoi dosyć niepozorna kamienica w typowym dla Łodzi stylu pierwszej i drugiej dekady XX wieku. Charakterystyczne dla tego stylu są wyraźne podziały pionowe uwydatnione przez umieszczanie detali niehistorycznych w polach między oknami. Nie znajdziemy tam raczej typowych pilastrów i tympanonów, a więcej nietypowych dla stylów historyczny detali przywodzących na myśl późną secesję, z kolei dosyć oszczędna ornamentacja przywodzi na myśl modernizm. Kamienica jak wiele innych w Łodzi - ale nie do końca.
Poniżej zobaczycie zdjęcie jak prezentowała się owa kamienica przed wojną. Tak, zdecydowanie wyróżniała się ona swoją okrągłą kopułą, która wieńczyła narożnik budynku. W PRLu zdemontowano latarnię zwieńczenia, przez co utraciła ona nieco swojego uroku. Potem, około lat 80., kopuła zniknęła całkowicie z kamienicy przy Kilińskiego 80. Większość łodzian zapomniała o niej, ale do czasu. Lokalna wspólnota mieszkaniowa działa dość prężnie i powoli remontuje swój budynek. Na pierwszy ogień poszły podwórko i klatki schodowe, a teraz przyszedł czas na część frontową. Zaczęto od dachu, i ku zadziwieniu przechodniów, jak i znawców Łodzi, zdecydowano o odtworzeniu kopuły. Przez długi czas sponad rusztowań wystawały tylko drewniane elementy konstrukcyjne. Z niecierpliwością oczekiwałem efektu końcowego... I niestety mocno się na nim zawiodłem. Zobaczcie sami:
fot. kukuss/SSC
Kopuła nijak nie przypomina tego, co niegdyś tam istniało. Zaburzone zostały proporcje i detale. W latarni kopuły nigdy nie było okien, a miała ona zgoła inne proporcje (i ilość kolumienek ją podpierających) niż ma to miejsce w tej "rekonstrukcji". Detale zostały uproszczone do maksimum, nie ma podwójnego gzymsu na dole, kopuła jest równie szeroka jak bęben. Jestem również mocno sceptyczny co do użytej dachówki - jej kolor i wysoki połysk nie komponuje się dobrze z resztą dachu, chyba że i on zostanie wymieniony na nieautentyczny.
Czekam na całkowite zakończenie remontu, by móc zobaczyć jak ukończona i wyremontowana elewacja kamienica komponuje się z nową kopułą. W mojej opinii prezentuje się dość sztucznie i jest niedopasowana stylowo do reszty kamienicy, a sam architekt, niestety, zdecydował się na dość swobodną interpretację, która mnie kłuje w oczy. Niełatwo stwierdzić, czy jest to celowe działanie czy dosyć niechlujny projekt, natomiast jedno jest pewne - dzisiejsi architekci nie potrafią zaprojektować proporcjonalnych i rytmicznych budynków wzorujących się na stylach historycznych. Ta kopuła, obok wielu nieudolnych nowohistorycznych willi i plomb, jest tego dobrym przykładem.
A jakie są Wasze odczucia? Macie przykłady lepszych (lub gorszych) renowacji?