Ominął mnie okres, gdy młodzież w nieodpowiednim wieku raczy się jabolami, czy innymi siarczanami. Ja przez wiele lat byłam harcerką i po prostu alkoholu nie tykałam. Gdy skończyłam 18 lat stwierdziłam, że alkohol w odpowiednich ilościach to nic złego i nie grzech. Przez lata próbowałam znaleźć mój smak, czy to w drinkach czy czystych alkoholach. Wpierw pijałam wino... no bo to wino. Ba! Kiedyś nawet udało nam się w domu zrobić wino wytrawne!
Jak odkryłam... moją winiarnie
Zamieszkałam z przyszłym mężem w Warszawie (ojej, mieszkanie przed ślubem to grzech... ale wyspowiadałam się, a mieszkanie z przyszłym mężem i teściową przed ślubem to pokuta sama w sobie). Szukałam czegoś smacznego do kolacji i... natrafiłam na skromną winiarnię. Weszłam bo przecież w sklepie z winami coś mi doradzą. Piekłam wtedy szarlotkę więc pan zaproponował mi zielone wino musujące. Było... (w tym momencie przewróciłam oczyma i pokręciła głową nie znajdując słów by opisać) na tyle dobre by niedługo później pobiec do tego sklepu w deszczu po dwie butelki na zbliżającą się rocznicę ślubu moich dziadków. Nikt z mojej rodziny nie lubi szampana a takie musujące wino to przecież jak szampan... tyle, że zielony! Co z tego, że wpadłam tam w deszczu? A to, że pan powiedział "Taka zła pogoda. Niech pani spróbuje. Właśnie do nas przyszła dostawa Porto" Zdziwił mnie, ale... sięgnęłam po niewielki kieliszeczek i... rozpłynęłam się. Aksamitny smak rozlał się po podniebieniu i spłynął przełykiem błogo rozgrzewając.
Kupili mnie!
Gdy zbliżał się mój ślub poszliśmy do winiarni i zamówiliśmy karton białego (akurat nie mieli zielonego) winka i karton czerwonego. Nie znaliśmy go więc pan otworzył butelkę i dał spróbować, czy będzie smakowało. Pierwszy raz ktoś dla nas otwierał butelkę za jakieś 30, czy 30-parę złotych tylko po to by rozlać nam po kieliszku dla spróbowania.
A potem się skończyło...
Mieliśmy gorsze lata. Kupowanie mieszkania, dziecko... jak się zdarzyło to jakąś marną podróbę kupowaliśmy... No! Nie podróbę, ale jeśli jakieś porto ma etykietkę Biedronki to zbyt wiele się po nim nie spodziewaliśmy. Jakoś bardzo podłe nie było, ale...
Za to raczyłam się ochoczo naleweczkami. Słodziutkie i mocne - Mniam! Rzecz jasna, pijałam dla smaku i gdy była jakaś ochota lub okazja... i gdy mogłam. No cóż, dieta, ciąża i czas karmienia odpadał i już.
Ha! Rozsmakowałam się w piwach ciemnych i craftowych, ale to dobre na trudny wieczór.
Później byłam na szkoleniu w Sopocie. Francuska firma to dawali francuskie wina. Hm... mnie one totalnie nie przypasowały, a więc spróbowałam jeden kieliszek białego, jeden czerwonego... i z braku niczego innego jeszcze raz białego. No i mimo okazji i darmowych trunków pozostałam delikatnie zmiękczona, ale o jakimś wielkim rauszu mowy nie było. To nie to!
Co się stało dziś?
Między innymi dzięki Steemit dzieje się nam nieco lepiej w portfelu. Mąż dostał w wakacje podwyżkę i takie tam. Ale dziś stwierdziłam, że od jakiegoś czasu miewam ochotę na winko i zaglądając do barku widzę podłe porto, które mąż dostał na urodziny, jakieś paskudne rumy, czy wódkę... i chyba jakąś orzechówkę... ale żadnego wina. Gdy idę do sklepu nie chce mi się wina więc nie kupuję.
Tym razem uznałam, że mam ochotę. Nie wiem skąd przyszła mi taka myśl, że chcę się napić winka. Napisałam o tym mężowi i... "to ja dziś będę później! Jadę do winiarni!"
Zdziwił mnie. Wieki tam nie byliśmy i już nieco zgnuśnieliśmy, ale smaki zostają w pamięci. Kupił porto i jakieś czerwone winko za poradą sprzedawcy. Powiedział mi ile wydał. Zbladłam. Liczyłam odrobinkę mniej, ale to i tak dużo kasy jak na dwie butelki.
Ale jak tak spojrzę z drugiej strony to przecież nie pijemy wina za 80 czy 110zł codziennie czy co tydzień. I jaki w ogóle jest sens picia tanich alkoholi? By się po prostu urżnąć? Jasne, można to zrobić i winkiem za 8zł a i doskonałe trunki można kupić za 16zł. Ja chyba jednak cenię sobie też radę ekspertów i... kto wie? Może na rocznicę ślubu strzelę sobie taką lekcję degustacji win? Hm... To jest nawet fajna idea!
A Wy? Wolicie drogie czy tańsze trunki? Naleweczki, wódeczki czy jakieś paskudne whisky?