Powieść „Dzieci we mgle. Sprawa ginekologa” to kontynuacja cyklu z komisarzem Franciszkiem Stawickim i aspirant Mają Kwiatkowską, rozpoczętego przez udany „Nóż w sercu. Sprawa chirurga”. Autorka zdecydowała się na stałe zagościć w literaturze kryminalnej i trzeba przyznać, że z każdym tomem radzi sobie coraz lepiej, szlifując swój warsztat i pogłębiając psychologię postaci.
O czym tak naprawdę jest ta książka?
Wszystko zaczyna się od wizyty Krzysztofy Denell – emerytowanej dziennikarki śledczej z okresu PRL, która twierdzi, że ktoś dybie na jej życie. Stawicki początkowo lekceważy staruszkę, biorąc jej słowa za objaw starczej paranoi. Jednak gdy kobieta ginie pod kołami autobusu tuż po złożeniu oficjalnej skargi na komisarza, sprawa nabiera tragicznego obrotu.
Śmierć, która mogłaby zostać uznana za nieszczęśliwy wypadek, staje się punktem wyjścia do śledztwa sięgającego w daleką przeszłość. Okazuje się, że Denell w liście do komendanta opisała niewyjaśnioną sprawę zaginięcia trojga nastolatków z 1976 roku. Komendant Hajduk, dla którego była to jedna z pierwszych spraw w karierze, od zawsze czuł, że skazano wtedy niewłaściwego człowieka. Prosi Stawickiego o wyjaśnienie śmierci dziennikarki, a przy okazji o rozwikłanie tajemnicy sprzed blisko 40 lat.
Fabuła toczy się dwutorowo: współcześnie oraz w latach siedemdziesiątych. Mimo upływu dekad śledczym udaje się dotrzeć do mrocznej tajemnicy, którą przez lata szczelnie skrywały PRL-owskie służby i lokalne układy.
Moje wrażenia — Kiedy PRL powraca jak widmo
Po lekturze pierwszego tomu potrzebowałem kilku tygodni odpoczynku od specyficznego klimatu Grabowskiej. Po „Dzieci we mgle. Sprawa ginekologa” sięgnąłem z ostrożnością – drugie tomy bywają ryzykowne: albo kopiują schemat, albo próbują go przebić i tracą balans. Autorka wybrała jednak trzecią drogę: pogłębienie.
To intrygujący kryminał, w którym fabuła płynie nieśpiesznie, ale z ogromną precyzją. Z każdym rozdziałem odkrywamy kolejne karty zawiłego dochodzenia. To, co uderza najbardziej, to odwaga tematyczna. PRL nie jest tu tylko dekoracją czy skansenem pełnym kartek na mięso. Autorka pokazuje brutalny mechanizm: jak system chroni „swoich”, jak milczenie staje się narzędziem władzy i jak niewinni ludzie płacą za to cenę przez całe życie.
Ogromny plus należy się za warstwę kryminalną – jest zdecydowanie bardziej dopracowana niż w debiucie. Stawicki staje się bardziej ludzki: poznajemy jego partnerkę Anię, obserwujemy irytujące starcia z sekretarką czy mentorską relację z sędzią Zatońskim. Dzięki temu komisarz przestaje być tylko „funkcją”, a staje się człowiekiem z krwi i kości. Finał jest zaskakujący, ale co najważniejsze – logicznie uzasadniony. Nic nie dzieje się tu tylko dla taniego efektu.
Podsumowanie — Ta mgła nie jest przypadkowa
Przeszłość, nawet ta najbardziej zapomniana, zawsze potrafi upomnieć się o uwagę. „Dzieci we mgle. Sprawa ginekologa” to opowieść o tym, że milczenie zabija dwa razy: raz, gdy zbrodnia zostaje popełniona, i drugi raz, gdy przez dekady nikt o nią nie pyta.
Polecam – zarówno tym, którzy znają pierwszy tom, jak i tym, którzy dopiero zaczynają przygodę ze Stawickim. Po skończeniu tej lektury warto wrócić do „Noża w sercu. Sprawa chirurga”, bo ta para śledczych zdecydowanie zasługuje na poznanie od początku.
Ocena: 8/10 ⭐
W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych (lub odsłuchanych) książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political-fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.