W cyklu "Ostatnio przeczytałem" chciałbym się dzielić z wami refleksjami na temat przeczytanych książek. Kryminały i powieści sensacyjne są mi zdecydowanie najbliższe, ale często sięgam po political fiction albo książki dokumentalne, biogramy czy wspomnienia.
Na początek proponuję najnowszą powieść kryminalną Piotra Bojarskiego "Biegacz". Piotr Bojarski jest dziennikarzem i pisarzem ściśle związanym z Poznaniem, w związku z tym siłą rzeczy bohaterowie jego powieści również są związani z tym miastem, tak było w przypadku cyklu powieści z komisarzem Zbigniewem Kaczmarkiem, nie inaczej jest w przypadku Bogdana Popiołka głównego bohatera i narratora w powieści "Biegacz".
Bogdan Popiołek jest 44 letnim nauczycielem historii w jednym z Poznańskich gimnazjów, którego autor opisuje w ten sposób:
Ja, Bogdan Popiołek, lat czterdzieści cztery, metr osiemdziesiąt wzrostu i dziewięćdziesiąt kilo żywej wagi. Jak to się dziś mówi: singiel. Ofiara mody, a może raczej szaleństwa. W obcisłych jak rajtuzy baletmistrzów portkach i ciepłej, chyba zbyt mocno opinającej mój piwny brzuch bluzie z Decathlonu. I oczywiście w nowiutkich gumowych butach na specjalnych podeszwach, które podobno oszczędzają stawy. Podobno! Zainwestowałem w tak oryginalny strój, bo nie mogłem już dłużej na siebie patrzeć. Brzuch po zimowym nieróbstwie urósł mi w zastraszającym tempie. Waga… Hm, minimum pięć kilo nadwagi, jak w pysk strzelił. Czułem je z każdym krokiem tej szalonej przebieżki.
Te osoby, który zdarza się zajrzeć na mój "Dziennik grubasa" już teraz rozumieją, dlaczego zdarzało mi się porównywać do bohatera tej powieści, ale to tak na marginesie.
Wracając do fabuły, w trakcie biegu w okolicach Stawu Browarnego mija biegnącego z naprzeciwka starszego mężczyznę, określił go jako "Gbura", ponieważ nie odpowiedział na jego pozdrowienie. Normalna sytuacja jakich wielokrotnie doświadczyliśmy biegając. Sytuacja zmienia się wieczorem, gdy z wiadomości telewizyjnych dowiaduje się, że w lasku, gdzie biegał zabito człowieka, szybko kojarzy fakty i dochodzi do wniosku, że to był wspomniany "Gbur". Co okazuje się prawdą, ponieważ widział kogoś jeszcze, kto mógł być sprawcą morderstwa, zgłasza się na policję. Niestety policjanci niezbyt entuzjastycznie przyjmują jego zeznania, Popiołek czuję się mówiąc kolokwialnie "olany". Sprawa nie daje mu jednak spokoju, chociaż nie znał zabitego Jana Kucharskiego, postanawia poprowadzić własne śledztwo.
A do czego go ono doprowadzi przekonacie się czytając tę powieść. Autor jest sprawnym obserwatorem życia codziennego, w powieści są nawiązania do reformy edukacji, obecnego rządu, zamachów terrorystycznych w Brukseli, czy Światowych Dni Młodzieży. Najważniejszy jednak temat poruszony przez Piotr Bojarskiego to próba zmierzenia się z rozliczeniem służb aparatu państwa z czasu PRL, szczególnie komórki dezinformacji odpowiedzialnej za zbrodnie wobec księży katolickich w latach osiemdziesiątych XX wieku, co powiązane jest ze śmiercią Jana Kucharskiego.
Powieść napisana jest w sposób prosty i przejrzysty, czytając ją naszła mnie nostalgia za powieściami Edmunda Niziurskiego, czy Zbigniewa Nienackiego, którymi zaczytywałem się w dzieciństwie, ponieważ Piotr Bojarski ma podobny styl literacki, pisze lekko i obrazowo, sprawnie używa języka zrozumiałego dla każdego czytelnika. Styl tej powieści nawiązuje do powieści kryminalnych z czasów PRL.
data wydania: 8 maja 2017
ISBN: 9788379766666
liczba stron: 408
kategoria: thriller/sensacja/kryminał
język: polski