Przy każdej głośniejszej strzelaninie w USA, pojawiają się głosy rodzin ofiar policyjnych kul krytykujące shot placement tamtejszych stróżów prawa. Twierdzą oni najczęściej, że policja strzela by zabić, co argumentują dziurawą klatką piersiową denata. Pada wtedy zwykle stwierdzenie, jakoby policjanci mieli zamiast tego strzelać w ręce czy w nogi napastnika.
Postrzał w rękę z bronią czy z ostrym narzędziem brzmi jak świetny pomysł, podobnie jak zdewastowanie pociskiem kolana biegnącego na nas agresora. Dlaczego zatem powinniśmy strzelać w okolicę klatki piersiowej?
Powód pierwszy - rozmiar ma znaczenie
Łokieć i kolana to cele o dwóch, trzech calach średnicy. Przy założeniu, że bierzemy tu pod uwagę zastosowanie 21 feet rule (czyli atak biegnącego na nas napastnika), to trafienie w cel o tej średnicy w sytuacji stresowej jest bardzo trudne. Zadanie jest dodatkowo utrudnione, jeśli cel porusza ręką lub biegnie w naszym kierunku. W takiej sytuacji oddanie celnego strzału w nogę lub rękę graniczy z cudem.
Ze względu na fakt, że strzał w głowę pomimo swojej skuteczności jest trudniejszy od strzału w klatkę piersiową, w ćwiczeniu Mozambik, którego celem jest zabicie napastnika najpierw oddawane są 2 strzały w klatkę piersiową a dopiero trzeci ma za zadanie trafić w głowę. Jeśli klatka piersiowa nie jest zasłonięta (np. zakładnikiem) to nigdy nie oddaje się strzału w głowę, ze względu na fakt, że głowa jest dużo mniejszym celem i niesie to za sobą ryzyko spudłowania w sytuacji krytycznej.
Powód drugi - bezpieczeństwo otoczenia
Pierwszym problemem strzelania w rękę z niebezpiecznym narzędziem jest to, że amunicja pełnopłaszczłowa przechodzi przez nadgarstek jak przez masło. W sytuacji, kiedy nie stoimy na pustyni, taki pocisk, nawet nieco osłabiony może trafić w kogoś lub coś.
Dodatkowo dochodzi tu pierwszy powód - bardzo łatwo spudłować w tak mały cel, a pocisk leci dalej.
Najważniejszym naszym celem jest zatrzymać atak nie narażając otoczenia na niebezpieczeństwo
Nie można narażać zdrowia i życia postronnych osób, żeby chronić osobę, która im zagraża.
Powód trzeci - skuteczność (a raczej jej brak)
W wyniku analizy wielu strzelanin w USA zauważono, że adrenalina i endorfiny udzielają się nie tylko funkcjonariuszom, ale także napastnikom. Dochodziło do sytuacji, kiedy napastnik z przestrzeloną kością udową był w stanie kontynuować bieg przez kilkanaście metrów, co w normalnej sytuacji byłoby niemożliwe z powodu niesamowitego bólu. W polskiej Policji był przypadek, kiedy napastnik z przestrzelonym ramieniem kontynuował atak na policjanta przekładając tasak do zdrowej ręki.
Strzelanie w nogi czy w ręce daje nam bardzo mało, niosąc jednocześnie ogromne ryzyko dla otoczenia. Policjant, którego zadaniem nie jest zabić, a powstrzymać zagrożenie, nie ma gwarancji, że mniej skuteczny w kontekście obrony strzał w ramię, kolano czy udo nie spowoduje krwotoku tętniczego i w efekcie śmierci napastnika w ciągu 30 sekund.
Podsumowanie
Może i strzały znane z filmów akcji - w kolano w pełnym sprincie, czy też do ręki trzymającej broń - są efektowne, ale z prawdziwym życiem, tak jak wiele filmowej fikcji, nie mają nic wspólnego.
=========================================================
Chcesz, żebym poruszył jakiś konkretny temat? Daj znać w komentarzu.
- Poprzedni artykuł - Reguła 21. stóp, czyli kiedy 'blisko' zmienia się w 'za blisko'
- Kolejny artykuł Dirty Harry czy Pan Posterunkowy - Jak i ile strzela polski Policjant już wkrótce.
Chcesz mnie wesprzeć? Kliknij Upvote, resteem lub follow.
Tip Jars:
BTC: 15w3XLzAPaFpTYAwDDK4SUMPbhfqFSgyjt
XMR:43hixjwMGDV6F3Sj7RqrhN2V6jJP2gRp97wc1y3UUu3vXgwkV8wNG412hvX6xiT1aU5ABqC3yHHB6b8ugd9t1u4z6Hs3aw1
ETH: 0xEa6E72899965509B6c0231F50001dC4B79b00D94