Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego skazujący Jacka Międlara na karę pół roku ograniczenia wolności polegającą na wykonywaniu prac społecznych w wymiarze 30 godzin miesięcznie. Były ksiądz został skazany za znieważenie posłanki Joanny Scheuring-Wielgus poprzez określenie jej na twitterze tymi słowami :
Konfidentka, zwolenniczka zabijania (aborcji) i islamizacji.
Kiedyś dla takich była brzytwa! Dziś prawda i modlitwa?
Skazany za niepochlebną opinię a nie za kłamstwa, bo tych nie było.
Nigdy nie byłem zwolennikiem Jacka Międlara ale teraz staję w jego obronie. Okazuje się i to nie pierwszy raz że w Polsce można skazać za słowa. To się nazywa zamordyzm, czyli coś czym się brzydzę najbardziej. Za mordę tego kto mówi inaczej niż ja. Posługując się tą logiką, skazać można każdego obywatela bo zawsze się znajdzie ktoś kto powie że jakieś słowa go obraziły. Co za ludzie zasiadją w tych sądach? Ręce opadają. W Polsce nie ma wolności słowa.
https://steemit.com/reakcja/@mmmmkkkk311/wolnosc-slowa-4-one-shot-one-kill-vs-polski-zamordyzm
Walentynkowych pieszczot nie było.
https://twitter.com/jacekmiedlar/status/963051943311618051
- jacekmiedlar