Hej! Dziś zajmiemy się nieścisłościami w Księdze Rodzaju. I będziemy mówili o nieścisłościach względem wiedzy naukowej i historycznej. Możemy oczywiście powiedzieć – czemu się czepiasz, przecież wiemy, że to mity, historyjki. OK, z takim nastawieniem nie mam problemu. Problemem jest to, że te historyjki są używane, jako uzasadnienie podważania rzeczywistości, naukowych faktów i ogromna ilość ludzi żyje zgodnie z tym, co wskazuje im ta książka. Dlatego uważam, że jej krytyka jest jak najbardziej, nie tylko uzasadniona, ale bardzo potrzebna. Pomijać fakt, że większość tych, którzy się na nią powołują, jej nie czytali. W materiałach będę się posiłkował SAB, czyli the Skeptic’s Annotated Bible, która niestety nie została jeszcze przetłumaczona na język Polski. Więc przynajmniej część z jej zawartości Wam przybliżę, a polecam dociekliwym samodzielne odkrywanie tej tytanicznej pracy. Poza biblią na stronie jest sceptycznie skomentowany Koran i Księga Mormona. Lecimy!
Stworzenie świata
Od samego początku mamy konflikt z kolejnością zdarzeń. Porządek ewolucyjny znany z nauki jest odwrócony(Rdz 1:1-2:3). Ziemia powstaje zanim postanie słońce i gwiazdy, a mimo to istnieje światło i mijają kolejne dni. W jaki sposób może minąć dzień, skoro nie ma słońca? Słońce powstaje czwartego dnia. Dnia! Ponadto mamy pojęcia – ranek i wieczór, które powstają w wyniku wschodów i zachodów słońca, którego nie ma. (Rdz 1:3-5, 14-19). Gdy sięgniemy ponad głowy, to Bóg spędza cały drugi dzień na budowie firmamentu (Rdz 1: 6-8), który ma rozdzielić górne i dolne wody. Stephen King chyba szybciej wymyślił kopułę i ma bardziej sensowne wytłumaczenie dla niewidzialnej bariery. Rośliny powstają zanim istnieje słońce, które może pomóc im w fotosyntezie i Bóg pozwala ziemi samodzielnie wydać rośliny, zamiast stworzyć je samodzielnie, wprost (Rdz 1:11, 14-19). Trochę to przeczy kreacjonistycznemu widzeniu, jakie oglądamy, na co dzień wśród zwolenników inteligentnego projektu.
Ciekawym zjawiskiem jest to, że Bóg umieszcza gwiazdy, słońce i księżyc w „ich znakach” (Rdz 1:14). Stawia to pytanie – czy astrologia istniała przed czy po akcie stworzenia. Bo coś tutaj nie gra. I dlaczego dzisiejsi chrześcijanie odrzucają horoskopy, skoro to ich Bóg regulował te wszystkie koniunkcje.
Księżyc oczywiście jest samodzielnym źródłem światła w nocy (Rdz 1:16) i mimo tego, że napracował się tworząc przez cały dzień światło, a potem skinieniem rąk tworzy tryliardy gwiazd. To tak trochę jakby udawał, że ciężko pracuje i na akord kończy dzień zgodne z planem (co jest oznaką niedbałości), albo opisujący te akcje nie ma pojęcia, o czym mówi. Stawiam na to drugie, bo pierwsze nie ma żadnego uzasadnienia ani nie ma na to żadnych dowodów.
Bóg daje człowiekowi wszystkie rośliny, jako pokarm (Rdz 1:29). Biorąc pod uwagę ile roślin jest trujących, to jest lekkomyślna decyzja, bo nie pozwolicie chyba jeść dziecku każdą roślinę, jaką napotka w ogrodzie. Nie trzeba mieć dyplomu z botaniki, żeby to wiedzieć. No i oczywiście wszystkie zwierzęta były wege (Rdz 1:30) – nietoperze wampiry, komary, pluskwy, kleszcze, piranie i rekiny.
Trzeba ogromnego wysiłku i wolt znaczeniowych żeby uwierzyć, że to, co powstawało i nadal powstaje (nowe gwiazdy ciągle się tworzą) od ponad 13 miliardów lat, Bóg stworzył w 6 dni (Rdz 1:31). Pamiętajmy też, że człowiek dostał za zadanie nazwanie wszystkich zwierząt (Rdz 2:18-22). Biorąc pod uwagę ilość i fakt, że do dziś znajdujemy zwierzęta, których nazw nie znamy, nie zrobił tego dość dobrze i skutecznie.
I kwestia żebra. Jeśli nadal wierzycie w to, że kobieta powstała z zebra mężczyzny (Rdz 2:19), to macie problem, bo od 1543 roku (odkrycie Wesaliusza) wiemy, że liczba żeber jest identyczna u kobiet i mężczyzn, i jest to oczywisty fałsz.
Dominum człowieka
Porozmawiajmy o fragmencie, który ma dość szczególne znaczenie, bo zdefiniował na wiele setek lat stosunek człowieka od otaczającego go środowiska. Chodzi o miejsce, gdzie Bóg oddaje ziemię pod władanie człowieka (Rdz 1:26, 28). Taka postawa, następnie wspierana przez religie, kościoły i instytucje religijno-polityczne, są wprost przyczyną rabunkowej gospodarki zasobami naturalnymi. Musieliśmy dostać nieźle od natury po zadufanych tyłkach, żebyśmy sobie zdali sprawę, że biblia i religie się mylą i jesteśmy częścią ekosystemu, nie jego panami i właścicielami. Oczywiście to nie jedyny czynnik, który wytworzył takie podejście człowieka do środowiska, ale miał ogromny na to wpływ i często jest ignorowany przez działaczy. Religie przez całe tysiąclecia moralnie usprawiedliwiały rabunkową gospodarkę zasobami. Dopiero potem przyszła chciwość. Zwróćcie też uwagę na niewolnictwo. Wystarczyło umieścić jakiś lud, rasę lub plemię w dominum zwierząt i można było rządzić, wyzyskiwać i posiadać drugiego człowieka. Ta postawa moralna względem innych ludzi była i nadal, w niektórych miejscach jest obecna. I nie jest homogeniczna tylko dla judeo-chrześcijaństwa. Wyrosły na tej tradycji islam, robi dokładnie to samo. Umieszczając kobietę poniżej zwierząt hodowlanych, a jeszcze niżej niewiernych.
Będziemy kontynuowali tę podróż przez Biblię w kolejnych odcinkach. Jeśli macie jakieś konkretne zagadnienia – zadawajcie pytania w komentarzach. Chętnie na wszystkie pytania odpowiem i dorzucę swój komentarz.
W kolejnym odcinku BDSM pogadamy o tym, jak to jest z tą Trójca Świętą, o co pytaliście pod postem o przykazaniach. Potem wrócimy do absurdów naukowych w Biblii. Chyba, ze zapytacie o coś innego.