Cudzysłów jest celowy - wszystko się wyjaśni. Czytajcie!
Sejm, chuj wie po co, wprowadził nowelizację ustawy, w której chce karać za nazwanie obozów koncentracyjnych zakładanych podczas II WŚ na terenie Polski przez Nazistów - "polskimi obozami śmierci". Nie wiem po co takie prawo w Polsce, gdzie większość obywateli nie chce takiego określenia, a za granicą i tak nikogo to nie ruszy, ani nie będziemy mogli ukarać. Jak ktoś w Iranie tak powie, to co mu zrobimy? Totalnie bez sensu.
W zadymie, jaką rozpętała się po ogłoszeniu tej nowelizacji można wyróżnić kilka kwestii.
1. Premier Izraela sprzeciwia się temu prawu i spotka się z premierem Polski, zęby wyrazić swoja opinię.
Po co, premier obcego państwa (niezależnie czy to sojusznik czy nie) wtrąca się w lokalne stanowienie prawa? OK - może się sprzeciwiać, może mu się nie podobać, ale jak w tej sprawie ma się spotkać z polskim premierem bo takiego prawa nie powinno być - trochę to nie na miejscu. Czy Polska jest wasalem Izraela?
2. Głosy izraelskich polityków wskazują na to, że Polacy brali udział w holokauście. Chodzi o udział czynny, że ponoszą częściową odpowiedzialność za zagładę Żydów.
Niezależnie od tego czy mówimy o nazistowskich obozach w Polsce, czy o innych sytuacjach z historii, zawsze trafią się w narodzie kurwy. Tyle. Dlaczego Izrael nie przyzna, że byli żydzi, którzy dla ratowania skóry oddawali swoich Niemcom? Dlaczego, zatem, nie nazwać, zgodnie z prawdą historyczną, o która tak płaczą Izraelczycy - nazistowsko-polsko-żydowskimi obozami śmierci. Może znajdziemy jeszcze inne nacje kolaborujące z nazistami i dodamy po prostu tę nację do nazwy. Będzie politycznie i historycznie poprawnie.
3. "Polska jest najbardziej antysemickim krajem na świecie"
Wiecie jakie są pierwsze oznaki bigota? Oskarża innych o bigoterię. Oczywiście, jak wszędzie, gdzie jest jako-taka wolność słowa, pojawiają się rasiści, antysemici, szuria i zwykli kretyni. Ocena na tej podstawie całego narodu jest idiotyzmem.
Kolejna kwestia - Polska musi zdać sobie sprawę i przyznać się do tego, że nie jest homogeniczna we wszystkich kwestiach. To nie jest zasrany monolit. I nie był. Na 100% byli podczas wojny polscy antysemici, którzy popierali działania Hitlera w kwestii żydowskiej. Po co kłamać i zamykać na to oczy? Nie jesteśmy kryształowo czystym narodem. Przestańmy pielęgnować kłamliwy i niezgodny z prawdą mit o Polsce i Polakach!
Mam propozycję:
Nazwijmy te obozy nazistowskimi i nie pozwólmy na doczepianie jakiejkolwiek narodowości do nich. To rozwiąże problem. Zakazywanie i negowanie czegoś, ma tę samą siłę jak budowanie na negacjach - żadną, pozorną. Powiedzmy - "obozy na terytorium Polski podczas II WŚ były nazistowskie. Nie wszyscy Niemcy je popierali, nie tylko Niemcy byli w szeregach armii nazistowskiej.".
I zakończmy w końcu tę dyskusję. Politycy robią teatr wokół tematu, który powinien być zapamiętany, ale nie musi być non-stop poruszany, rozgrzebywany, mielony. Zacznijmy patrzeć w przyszłość, zamiast ciągle babrać się w gównie historii. Po co to komu? Co to wnosi? Jak to pomaga rozwiązać bieżące problemy ludzi, planety? Komu to pomaga? Enough is enough. End this shit.