Otwierasz oczy, rozglądasz się po pomieszczeniu, budzik nadal dzwoni...
Po szybkiej pobudce, prysznic, śniadanie wyjście do pracy, mija nam osiem godzin, dziesięć godzin a niektórzy pracują po 12 i więcej.
Powrót do domu, chwila dla rodziny, jednak jesteś zmęczony/na sfrustrowany/na, bo przecież robisz to dla NICH -żony, męża, dzieci, rodziny.
Coś poszło nie tak, partner/partnerka też zarobiony/na po łokcie, kredyt na mieszkanie, auto, dziecko w żłobku/przedszkolu/szkole.
Jesteś szczęśliwy/szczęśliwa ?
Nie po to żyjemy aby spędzać po kilkanaście godziny w pracy, tracą na tym wszyscy, nasi najbliżsi, Ci dla których to robimy.
Naszą najcenniejsza walutą jest czas, szanujmy go dbajmy o to byśmy mieli go jak najwięcej dla tych na których zależy Nam najbardziej.
W pewnym momencie mówisz stop, chwila, czy tak to ma wyglądać ?
Czy pozwolimy na to by czas który mamy uciekał nam przez palce ?
Czy istnieje możliwość zmiany naszego losu ?
Czy gdybyś dostał milion złotych dalej robiłbyś/robiła to samo co każdego dnia ?
Proszę Was o zastanowienie się nad wyżej postawionymi tezami, pytaniami, wydaję mi się że coraz więcej ludzi dostrzega możliwość wyjścia z matrixa i robi wszystko aby być niezależnym finansowo, gdyż żyjemy w czasach gdzie niestety bez pieniędzy jesteśmy skazani na biedę materialną. A pracując dla kogoś dobrowolnie stajemy się niewolnikami, mówią Nam kiedy musimy przyjść, kiedy jeść, kiedy wyjść, jestem przekonany że nie tak ma to wyglądać.
Życzę spokojnej nocy.