Politycy - a dokładnie ta część, która aktualnie ma decydujący głos- wetuje lub jest zwyczajnie „przeciw” w UE wszystkiemu czego nie rozumie... czyli, wszystkiemu. Dodatkowo jeżeli w rozporządzeniu Unii Europejskiej znajdą się określone słowa – wystarczy jedno – (homoseksualista, LGBT, weganizm, rower, imigrant, wolność słowa itp. itd.) - przeciw.
Przeciw ląduje nawet wtedy gdy w tekście znajdzie się „won imigranci” ale to już dlatego, że nie doczytują. Mniejsza o to. Ich strata.
Ja rozumiem, my wszyscy rozumiemy kochani nasi reprezentacji, że jak coś jest nowe, niezrozumiałe, to jest złe. Oczywiście że tak. Myśli tak każdy kto urodził się w głębokiej d.. , znaczy dziczy, zatwardziałej, zacofanej, mentalnej dziurze.
Po co inaczej? No, po co inaczej, nie wiem, to motyką. Waham się, motyka. Inaczej niż uważam, mot.. i tak dalej i tak dalej. W międzyczasie, przypierd**e mniejszość, tak dla kurażu. Bo mnie nosi.
Nie chodzi mi o sprawiedliwość, bo jej nie ma. Pogodzone, przetrawione, jesteśmy dorośli nie udajmy naiwnych. Brudzia. Ale, niech nie mówi żaden patałach, który co dopiero, dzięki ludziom, dostał urząd, dzięki im głosom. Bo wyprosił, bo obiecywał ładnie mówił i mrugał oczami. Niech nie waży się nazywać - tych samych odważnych ludzi walczących o swoje gdy poczuli się oszukani – zgrają nawiedzonych, którzy bawią się w jakieś strajki bo mają za dużo czasu. Bo to już zwyczajna głupota a o niej nikt nie wspominał...