Ktoś chyba uznał, że zrobiło się zbyt spokojnie i postanowił podgrzać atmosferę. W nocy siły amerykańskie przeprowadziły naloty na irańskie cele wzdłuż Zatoki Perskiej. Irańskie media informowały o eksplozjach w pobliżu miasta Bandar Abbas.
Amerykańskie dowództwo nie podało wielu szczegółów. W komunikacie oświadczono tylko, że nalot miał charakter defensywny i był wymierzony w irańskie wyrzutnie rakiet i łodzie, które miały być wkrótce użyte do dalszego minowania Cieśniny Ormuz. Nieistniejąca i wielokrotnie zniszczona irańska marynarka znów atakuje.
Niektóre źródła mówią, że w atakach zginęło przynajmniej kilku członków Korpusu Strażników, ale nie ma oficjalnego potwierdzenia.
Oprócz tego Korpus Strażników poinformował wcześniej o zestrzeleniu amerykańskiego drona MQ-9 Reaper, który naruszył przestrzeń powietrzną Iranu. Dodatkowo został ostrzelany dron RQ-4 Global Hawk i myśliwiec F-35.