Wczoraj było ciekawie, a dziś… zupełnie odwrotnie. Ta jazda miała w sobie coś z kary, więc dość szybko straciłem motywację i nie jeździłem zbyt długo.
Na początku wyjechałem w trasę i kursy skierowały mnie do Brzeźna. Potem wróciłem do domu, gdzie wpadły jeszcze dwa krótkie kursy po Oliwie. W pewnym momencie uznałem jednak, że bardziej opłaca mi się iść na kawę niż dalej kręcić kilometry bez większego sensu.
Po przerwie znowu wyjechałem i tym razem trafił się podwójny kurs do Letnicy. Gdy wracałem, system wyrzucił mnie jeszcze dalej – aż do Nowego Portu. To miejsce zawsze wydaje mi się jedną z najbardziej odrębnych dzielnic Gdańska, z własnym klimatem i trochę innym rytmem.
Na miejscu postanowiłem wykorzystać okazję i pokręcić się po ogródkach działkowych, łapiąc kolejne strefy, w których wcześniej nigdy nie byłem. Było to nawet ciekawe urozmaicenie dnia, choć nie obyło się bez minusów – przy jednej ze ścieżek zahaczyłem o krzewy róż i trochę mnie poharatały. Przez jakiś czas czułem nieprzyjemne szczypanie na ręce i w zasadzie po tej przygodzie uznałem, że to dobry moment, żeby wracać do domu.
Finalnie przepracowałem tego dnia półtorej godziny dłużej niż wczoraj, a zarobiłem dokładnie tyle samo. Taka już jest ta branża – jednego dnia wszystko idzie gładko, a drugiego człowiek kręci więcej i efekt jest identyczny.
Więcej zdjęć z tych miejsc uszeregowanych od najnowszego do najstarszego znajdziesz w moich galeriach zdjęć pod tymi odnośnikami:
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io