MĘSKOŚĆ
..CZYLI TĘSKNOTA ZA OJCEM
Mam dziecko, mam Syna.
Jest pewien temat, który chodzi mi po głowie od dłuższego już czasu.
Temat ważny, inspirujący, determinujący późniejsze życie ludzi, na wielu różnych płaszczyznach.
Jest to temat, który zajmuje mnie już od kilku ładnych lat: czyli odkąd urodziłam Syna.
Marzyłam o Synku.
I teraz pytanie: jak z chłopczyka zrobić prawdziwego faceta?
Jak wychowywać silnego, pewnego siebie mężczyznę, który jednak nie straci wrażliwości i będzie umiał być czuły dla swojej rodziny i bliskich?
Czyli nie w stylu macho, ale też nie w stylu mazepy i ofiary losu.
Jak to zrobić?
I co oznacza dziś wyrażenie: prawdziwy mężczyzna.
(Nie będzie tu dzisiaj łatwo, słodko i przytulnie.
Kwestia ta jest mega rozbudowana, wielowarstwowa i kontrowersyjna.
Ale podejmę ją. I tak to miałam zrobić.
BREAKOUT "KIEDY BYŁEM MAŁYM CHŁOPCEM"
Kiedy byłem,
kiedy byłem małym chłopcem, hej,
wziął mnie ojciec,
wziął mnie ojciec i tak do mnie rzekł:
Najważniejsze co się czuje,
słuchaj zawsze głosu serca, hej.
Kiedy byłem,
kiedy byłem dużym chłopcem, hej,
wziął mnie ojciec,
wziął mnie ojciec i tak do mnie rzekł:
Głosem serca się nie kieruj,
tylko forsa ważna w życiu jest.
Wicher wieje,
wicher słabe drzewa łamie, hej,
wicher wieje,
wicher silne drzewa głaszcze, hej.
Najważniejsze to być silnym,
wicher silne drzewa głaszcze, hej.
Jak kształtować chłopczyka, by od małego go nie kastrować, by nie łamać mu kręgosłupka.
A jednocześnie przycinać te jego rogate, hultajskie konarki.
Czuję na sobie ten ciężar.
Zastanawiam się nad własną definicją męskości, wiem jaki ogromny wpływ mam na swoje dziecko. Myślę też jak odcisną się na nim męskie wzorce jakie obserwuje wokół, i czy jest ktoś na kim warto się oprzeć, wzorować.
STAN NA DZIŚ:
Czy Wy też zauważacie, że dzisiejsi Ojcowie są trochę pogubieni?
Odchodzą od nas Ojcowie.
Często i tak wcześniej nieobecni.
Zapracowani, zagonieni, sfrustrowani, zaniedbani.
Zaniedbani i zaniedbujący.
Smutna statystyka o męskim wycofaniu się z relacyjnego życia, o ich bierności,
o odejściu od rodziny, o samobójstwach czy przedwczesnych śmierciach mężczyzn.
Chyba każdy z nas zna jakiegoś Tatę, któremu Ojcostwo wyszło wyjątkowo słabo.
(Na szczęście każdy z nas także, zna jakiegoś wspaniałego Tatę.)
(..)
Dzisiejszy 7-letni letni chłopiec, więcej czasu spędzi przed ekranem laptopa czy smartfona, niż na wszystkich rozmowach z własnym ojcem, które miały miejsce przez całe jego życie! Mężczyźni zrzekli się swej wyjątkowej roli Przywódcy, mentora, duchowego Opiekuna.
Współczesny Ojciec jest nieobecny.
Zmył się, często jeszcze na etapie ciąży. Albo trochę później, gdy pojawiają się pierwsze trudności. Albo niby jest, ale go nie ma.
Czyli nieobecny. Zamyślony, pasywny, bierny, niedostępny.
Albo zapracowany. Za granicą, na morzu, na froncie.
Byle nie w domu.
Nigdy w historii ludzkości nie było tak wielu żon bez mężów, i tak wielu dzieci bez ojców.
Approximately 82.2% of custodial parents are mothers,
and 17.8% of custodial parents (approximately 1 in 6) are fathers

Według NCF (http://fathers.com/about-ncf/), czyli organizacji zajmującej się problematyką ojcostwa, prawie każdy problem amerykańskiego społeczeństwa, wiąże się z brakiem ojca w rodzinie. Zostały tam wymienione choćby takie kwestie jak:
ubóstwo, nadużywanie alkoholu i narkotyków, problemy ze zdrowiem fizycznym, psychicznym i emocjonalnym, przestępczość, czy dwukrotnie większe prawdopodobieństwo samobójstwa wśród członków rodziny niepełnej. Dzieci mające tylko matkę, są dużo bardziej agresywne. Dzieci, które doświadczyły rozwodu, separacji lub urodziły się poza związkiem małżeńskim, zazwyczaj mają niższe poczucie własnej wartości, niższe oceny w szkole, niższe kwalifikacje i niższe szanse na dobre prace. 71% uczniów, którzy nie kończą high-school, to dzieci bez ojca.
Jedynie 12% wszystkich rodzin w USA to rodziny pełne. 44% to rodziny bez ojca.
Dzieci wychowywane bez ojca, dużo wcześniej stają się też aktywne seksualnie, dzieci rodzą dzieci, no i kółko może się zamknąć, (kto chce się kłócić, niech się kłóci ze statystyką, prawda ?).
..
W pewnym sensie to jest zaklęty krąg.
Wielu mężczyzn wychowywało się bez ojca, i nie wiedzą jak być ojcem dla swoich dzieci. Nie widzieli tego wzorca we własnym domu, ani nie mieli żadnego modelu do naśladowania.
Oczywistym jest, że te dzieci i później dzieci tych dzieci, same też nie wiedzą jak być dobrymi mężami i ojcami.
(..)
Jestem kobietą, która chciałaby, wiadomo- aby jej syn stał się wspaniałym człowiekiem, facetem, gościem o którym sama kiedyś marzyłam będąc dziewczynką.
Zatem wracam do pytania: co to dziś znaczy "prawdziwy mężczyzna"?
Czym dla was jest dziś Męskość?
Jak byście ją zdefiniowali?!
W jakich 3 słowach, wyrazilibyście sedno tego pojęcia?
Serio, ciekawa jestem!
Ja, gdy zaczęłam zastanawiać się nad zestawem cech, które ogromnie cenię u facetów, które dla mnie są mega atrakcyjne u panów, to złapałam się na tym, że w podobnym zakresie cenię je też u dziewcząt. (chociaż może w innym plasowaniu.? hmmm)
Zatem co? Nie ma różnicy?
Innymi słowy, czy istnieje cecha wybitnie Męska?
Wiecie - jakiś taki synonim, kwintesencja Męskości?
Czy wszystko się już wyrównało, ujednoliciło (a szkoda!!), albo jest jedynie kwestią indywidualnego gustu?
Co czyni z chłopca mężczyznę, co go wyróżnia od kobiety, poza -rzecz jasna- cechami biologicznymi, w świecie, w którym już nawet one (te cechy biologiczne), dla niektórych są obciążające, irytujące, ograniczające? I tak chętnie dewaluowane przez ruch gender.
Uwielbiam Was mężczyźni, jest w Was coś mega pociągającego, i mam nadzieję wrażenie, że tym czymś jest jednak wasza Odrębność, energia inna od naszej, (a może to kompatybilność, coś na styku naszych energii?).
Lubię wasz dynamizm, żar, inteligentne i rubaszne poczucie humoru, stanowczość, konsekwentność, honorowość, dojrzałość.
I Testosteron!
Ech, długo by wymieniać :)
MĘTNE DEFINICJE Z PRZESZŁOŚCI
Definicję Biblijną znamy:
Mężczyzna to patriarcha, głowa domu.
Osobnik stanowczy i twardy. Silny, ale i dbający o rodzinę, chroniący dom, opiekujący się bliskimi, dbający o ich potrzeby fizyczne, emocjonalne i duchowe.
Załączę tu fragmenty z Pisma, dotyczące co prawda kwalifikacji nadzorcy, ale ukazujące kierunek w jakim może podążać facet (1 do Tymoteusza 3:1-7, Tytusa 1:5-9).
Dużo łatwiej, jak się okazuje, jest wskazać cechy "niemęskie" niż męskie.
nie mazgaj się, nie tchórz, weź to na klatę, nie zachowuj się jak baba".
Czyli próbujemy ustalić definicję przez opozycję lub eliminację.
A jednak w każdym z nas istnieje jakiś wzorzec ideału, do którego można by - warto by aspirować czy dążyć. Jest w tym coś pierwotnego.
Osobowości, które imponują swoimi męskimi kwalifikacjami.
I nie da się zaprzeczyć, że w wielu -różnorodnych nawet kulturach- istnieją męskie autorytety; wyznaczniki z pewną wspólną cechą łączącą.
Kto zgadnie, jaka męska cecha jest tu niezbędną składową?
Który z męskich atrybutów wydaje wam się nieodzowny?
Który jest najczęściej wymieniany, gdy pada pytanie o męskość?
Waleczność? Odwaga? Siła? Umiejętność konfrontacji?
Otóż moi drodzy, dobrze myślicie:
to odpowiedzialność.
Odpowiedzialność była i jest kluczowa.
Nawet, gdy facet posiadał cały wachlarzyk innych atrakcyjnych męskich cech - to brak odpowiedzialności - wykluczał go z grona autorytetów i postaci upragnionych.
STEREOTYPY
Badania prowadzone przez Alice Eagly z Northwestern University wskazują, że stereotyp kobiecości jest zdominowany przez wymiar wspólnotowości. Kobiety postrzegane są jako ciepłe, ale często mniej kompetentne.
Z kolei stereotyp męskości, jak pokazują badania Petera Glicka z Lawrence University (USA), sprowadza się do założenia: chłodny, ale odważny.
Jakie zatem są różnice w modelu wychowania przez poszczególnego rodzica? (w mocnym uproszczeniu):
Wzór matczyny jest chroniący, szeroki i bliski (teraz pomijamy :)
Model Ojcowski natomiast to styl daleki, ekspansywny i ryzykowny. To świat wyzwań, eksplorowania, podejmowania ryzyka i niebezpieczeństwa. Pokonywania granic.
Mężczyźni obecnie bywają mocno aktywni w różnych sferach życia zawodowego; w polityce, biznesie, nauce czy sporcie, ale coraz mniej lub coraz bardziej NIJAKO - w sferach życia społecznego, w związkach i w relacjach.
Jak uzasadnia Steve Biddulph w swej książce pt: "Męskość", dzisiejszy facet to samotny wojownik, nie potrafiący na dłużej utrzymać bliskości. Dzisiejszy mężczyzna jest też dogłębnie samotny.
WSPÓŁCZESNE WZORCE MĘSKOŚCI
Mężczyźni wycofują się ze świata, często nie chcą już tych starych definicji, a nowe jeszcze nie powstały.
Dzisiejsze spektrum wzorców męskości rozpina się zatem pomiędzy dwoma skrajnościami.
(Piszę: "skrajnościami", zatem poniżej przedstawiam wersję :) nieco koloryzowaną)
Pierwszy to klasyczny model patriarchalno-prawicowy.
(Upraszczając - facet to głowa rodziny, czasem dyktator, czasem despota, agresor, macho; bojówkarstwo, demonstracja siły, słuchajcie się mnie, ja tu rządzę itd..)
Drugi model to druga skrajność: czyli chłopiec typu Piotruś Pan. (Niedojrzały, infantylny, nieodpowiedzialny, decydujcie za mnie, nie znam się, pijany byłem, nie było mnie wtedy w szkole..)
A w środku coś jest? Jaka postawa jest pośrodku?
"Mam wywalone".
Nie angażuje się, nie ma granic, nic mnie nie obchodzi.
"Nie obchodzą mnie ani wasze oczekiwania, ani moje męskie ambicje (których nie mam)".
"Mogę być facetem jakiego pragną kobiety, mogę nim nie być; nie jestem obiektem, który miałby się czuć zobligowany do jakiejkolwiek z postaw.
Po prostu sobie jestem, odwalcie się.
Zwłaszcza wy - roszczeniowe białogłowy, spadajcie żegnam."
Ojcem zostaje czasem reprezentant każdej z tych, wyżej wspomnianych wersji faceta (niestety).
Może zatem warto byłoby zapostulować, żeby jednak w niektórych modelach - lepiej po prostu nie mieć dzieci.
Taka luźna sugestia.
Ale dlaczego "dzisiejszy" chłopczyk stając się mężczyzną, często unika konfrontacji?
Dlaczego np.brak mu odwagi, by się przeciwstawić, stanąć w obronie słabszych, obronić jakichś racji?
Może nigdy nie miał szansy nabyć takiej pewności siebie?
Może nigdy nie miał okazji, by "się sprawdzić"?
A co kiedyś pozwalało chłopczykowi na taką konfrontację własnych sił?
INICJACJA CZYLI RYTUAŁ PRZEJŚCIA.
RYS HISTORYCZNO -KULTUROWY
Gdy przypomnimy sobie obrazek atawistycznego pierwowzoru inicjacji, to mamy przed oczyma archetyp mężczyzny: wodza, myśliwego, wojownika.
Widzimy muskularnego Ojca, świadomego swego przemijania i poczucia odpowiedzialności za rodzinę.
Oraz widzimy Młodego, który będzie musiał go kiedyś zastąpić.
Obaj - i Ojciec i Syn - czekają na ten dzień, w którym Tata wdroży go do twardego, męskiego świata i wręczy mu jego własny kołczan z włóczniami oraz tarczę.
W starożytnej Sparcie, gdy chłopiec kończył siedem lat, zaczynał trening "agoge", z którego zwalniano jedynie następcę króla.
Od tego momentu, Młody zaczynał żyć w kompani i kształtował w sobie cechy typowe dla spartańskiego obywatela i żołnierza ("nosisz spodnie - więc walcz").
Nabywał także wiedzy z zakresu historii, religii, tradycji i obrzędowości.
Ćwiczenia wojskowe były surowe: zahartowanie, wyrobienie odporności na wszelkie trudy i niewygody życiowe, odporność na głód, zimno i ból. Zaprawa w marszu, ćwiczenia sportowe, sprawne władanie bronią.
W czasach biblijnych było podobnie.
Do wieku ok. pięciu lat, chłopcy pozostawali głównie pod opieką matki. Ale to na ojcu spoczywał obowiązek duchowego uczenia swoich dzieci, tak by od najwcześniejszego dzieciństwa znali święte pisma, a matka miała go w tym wspierać, uzupełniać i mu w tym pomagać.
Kiedy synkowie dorastali, ojciec zaczynał szkolić ich w jakimś zawodzie np. uczył ich ciesielki, chłopak pomagał w uprawie roli, hodowli zwierząt, brał udział w polowaniach, itp.
Zatem w procesie inicjacji, około 7-letni chłopiec przechodził spod opieki Matki, pod opiekę Ojca.
I to ojciec uczył go jak żyć, jak sobie radzić w sytuacji zagrożenia i niebezpieczeństwa, jak ochronić siebie i swój kawałek świata (wioski, rodziny, domu).
Zazwyczaj taka inicjacja wiązała się z jakim ryzykiem, z którego wychodząc cało czy też zwycięsko, chłopak nabierał pewności siebie i wiary we własną moc i sprawczość.
Z takiej zwycięsko przebytej próby, ten młody facet niekiedy czerpał siły całymi latami.
A im więcej Młody takich sytuacji przeżył, i przez ile trudnych wyzwań przebrnął - tym mocniej tężniała jego chłopięca krzepa.
A jakie inicjacje przechodzi dzisiejszy 7-latek?
:(
Swoje siły sprawdza w strzelance na konsolecie, a wiedzę o relacjach zaczerpnie z pornografii.
SMUTNE REALIA I ICH KONSEKWENCJE
Obserwujemy zatem całe pokolenia dzieci zdradzonych przez Ojca, (cytując tytuł książki "Zdradzony przez ojca", W. Eichelbergera).
Wzór relacji, traktowania płci przeciwnej:
Ileż to nieuświadomionych mechanizmów może wykształcić samotna matka, zwłaszcza taka, która wychowuje samotnie właśnie Syna.
Ile skutków może ponosić dorosłe już dziecko, w wyniku nieprzepracowanych relacji z rodzicami. Ile zafałszowanych przekonań buduje się na nieobecności ojca.
Jakie kalki stosuje się w swoim późniejszym życiu, które jest odwzorowaniem świata obserwowanego w dzieciństwie?.
Ile filtrów trzeba oddzielić, by zauważyć błędy powielane później w swoich własnych, kolejnych związkach.
Dorastający chłopak widzi w ojcu wzór traktowania kobiety.
W przypadku braku ojca, matka często przerzuca na dziecko swoje rozgoryczenie, albo kompensuje nieobecność męża obarczając tym własnego syna.
Nie można też Nie dostrzegać wpływu podświadomego, komunikowanego nie-bezpośrednio.
Zawód i rozczarowanie matki, może sączyć się w dziecko bezwiednie, może wnikać we wszelkie gałęzie życia tej rodziny, nawet jeśli matka wprost tego nie artykułuje ("ten gnój, debil, alimenciarz itd..").
Jak ma zbudować swój Męski Etos chłopczyk, który ciągle słyszy lub czuje podobny przekaz, podprogowy bądź dosłowny.?
A dziecko (Syn), w swej konstrukcji psychicznej, tak bardzo potrzebuje w tym wieku Męskiego Autorytetu, silnego ramienia, wsparcia, poczucia bezpieczeństwa. A nikt nie stwarza w życiu dzieci tak stabilnego, silnego stelaża - jak Ojciec.
Zatem takie połamane rodzinne związki, bywają dla dziecka dewastujące.
I wiele lat wymaga czasem odbudowanie takich zgliszczy.
MANOSFERA
Zabierając się za ten temat, staram się być świadoma swoich własnych "obciążeń".
Obciążeń związanych np. ze skojarzeniami mojego, mimo wszystko, szczęśliwego Domu Dzieciństwa. Domu, w którym miałam (MAM!) cudownego, aktywnego Ojca (aktywnego w życiu moim i mojego brata).
Jestem świadoma obciążeń mojej religii, w której ogromny nacisk położony jest na patriarchat. Jestem świadoma moich własnych wobec mężczyzn "Oczekiwań/Spodziewań". I ostatecznie też, jestem świadoma obciążeń socjologicznej wiedzy wyniesionej ze studiów.
Odkąd mam syna, próbuję to na nowo odzierać, przyglądać się swoim myślowym schematom, na nowo przedefiniować niektóre pojęcia, ułożyć to sobie w głowie po swojemu.
Obserwuję naturalne reakcje mojego dziecka, obserwuję jego naśladownictwo mojego męża, który jest wspaniałym ojcem, i wiem jakie mechanizmy mu razem przekazujemy. Staram się też dostrzegać pozostałe sygnały, jakie może odbierać z dzisiejszego męskiego świata, tego, który mamy "za oknem".
Z ciekawością czytam też posty 'a (serdecznie pozdrawiam :), który często ukazuje temat z drugiej strony lustra i zajmuje się tematem MRA i ogólnie manosfery.
Czytam artykuły z tej tematyki, czasami z rumieńcem wstydu i zażenowania na twarzy.
Sama nie wiem co mam o tym sądzić, jak przyglądać się ze spokojem na problematykę praw uciśnionych mężczyzn.
Jak ocenić czy wstawiać się za facetem, który nie chce ustępować pierwszeństwa kobiecie czy dziecku, (jak to miało miejsce przy ewakuacji przysłowiowego Titanica).
A niby dlaczego ma ustępować kobiecie?
A w czym on jest gorszy? Czy jego życie jest mniej cenne od kobiecego? Przecież to faktycznie jest seksistowskie. Kobieta ma większe szanse na ratunek tylko dlatego że jest kobietą?
Serio, mam syna - niby czemu jego życie miało by być mniej warte niż życie mojej córeczki?
I dlaczego np.mój Ojciec zupełnie nie miałby takich dylematów?!?
("A MAN'S GOTTA DO, WHAT A MAN'S GOTTA DO" John Wayne :)
Dlaczego tak wiele kwestii jest sprawą honoru i wyczucia?
Bo honorowy Facet po prostu sam się poderwie, nie ponaglany, ani nie proszony. Ustąpi miejsca kobiecie, osobie starszej czy dziecku.
Nawet się nie zastanowi.
ALE:
Tylko dlaczego mamy nadal się tego trzymać? Kto napisał ten "niepisany" kodeks honorowości?
Może należy to jeszcze raz przewartościować, przedefiniować? Rozpisać na nowo?
Jak to widzicie?
Nie twierdzę, że tak jak jest - to źle czy dobrze.
Po prostu przyglądam się temu, i czasem przyznaje im rację, (ale często też nie :).
Tak tylko prowokująco pytam, rzucam te pytania na wiatr, bo przecież część mężczyzn rzeczywiście się buntuje, prawda?
Słówko do dziewczyn, kobiet feministek.
Chciałyśmy równouprawnienia? Chciałyśmy.
No to trochę konsekwencji w wyborze, trochę akceptacji dobrodziejstwa inwentarza, na który dzielnie pracowałyśmy.
Jak równouprawnienie to równouprawnienie.
Broń się sama, licz na siebie.
"Szablozębny tygrys został wykastrowany i stał się salonowym kotkiem, który dla świętego spokoju i za miskę mleka tak sobie leży na tej kanapie i wystarczy że jest." (M. Jaruzelska :)
Kobiety też potrafią stosować przemoc!
Jeszcze jak!
Może niekoniecznie przejawiającą się jako przemoc fizyczną, ale mają te swoje podstępne sposoby, aby sukcesywnie dołować i gnoić faceta, ciągle podcinać mu skrzydła, trzymać w emocjonalnym szachu, we frustracji, w wiecznym poczuciu winy itd.
Zatem babki najpierw kastrują swoich mężczyzn, a później mają pretensje, że z kastrata niewielki pożytek :)
Nie dziwmy się zatem facetom, którzy reagują tak, a nie inaczej.
Ale nie o babkach miało być tym razem, right?
TATO WRÓĆ DO DOMU
Bywa też tak, że w dzisiejszych "czasach emigracji", wielu odpowiedzialnych Ojców wyjeżdża za granice zarobić.
Czasami pobyt w obcym kraju przedłuża się niespodzianie, a rodzina jest rozdzielona dłużej niż pierwotnie planowano.
Różne są scenariusze życia, różne są sytuacje, różne długi, zobowiązania, kryzysy, kaprysy i konieczności.
Jeśli taki wyjazd Ojca ma być tylko chwilowy, to w porządku, ale jeśli pobyt ten miałby się przedłużyć.. na rok, dwa, trzy.. to chyba nie ma takiego powodu, nie ma takiej przyczyny, dla której warto byłoby poświęcić swoje szczęśliwe rodziny na niebezpieczeństwa takiej rozłąki.
Kochani, oglądnijcie proszę, oglądnijcie ten cudny filmik, bardzo mi się tu komponuje.
Tato, wróć do domu.
Wróć do swego dziecka, ono Cie tak potrzebuje.
Tęsknota za nieobecnym ojcem jest bezbrzeżna i nienasycona. Nic, absolutnie nic jej nie zrekompensuje.
Straty są czasem niepowetowane.
Wróć do domu, usiądź przy łóżeczku swojego dziecka, przytul go na dobranoc.
Bądź.
Czasami współczuję współczesnym, ciężko pracującym i zaangażowanym ojcom.
Jak pogodzić chęć przebywania z dzieckiem, obecność w domu z pełnoetatową pracą?
Jak podołać trudom utrzymywania rodziny? Jak rozstrzygnąć konflikt interesów, jak zaspokoić potrzeby swych bliskich, podczas gdy potrzeby te wymagają czasem sprzecznych kierunków działań.
Może się podwoić albo potroić?
Może warto byłoby sklonować takich wartościowych facetów, co?
Wtedy każdy z nich mógłby zająć się każdą z tych funkcji odrębnie. Jeden mógłby pracować, drugi w tym czasie mógłby pobyć z dzieckiem, a trzeci mógłby zająć się własnymi pasjami.
(Kobiety nie mają łatwiej, ale teraz nie o nich, jako się wcześniej rzekło.)
MATKA - SYN
Pokażę Wam pewien utwór, poznany na którymś Off Festival (z przytuleniem dla współuczestnika, z którym razem słuchaliśmy tego kawałka:)
KIASMOS "THROWN"
Takie tam niewinne zabawy chłopczyków.
Próbowanie swych sił.
No ale w końcu, jak już to ustaliliśmy, każdy chłopczyk powinien kiedyś zostać prawdziwym mężczyzną, prawda?
Nieważne co zryje mu beret w jego konkretnej inicjacji.
I mam też taką intuicję, że ja - jako matka, nie powinnam go przed tym chronić.
Pytanie tylko: czy, i jak to kontrolować.
Przykład:
Mały wspina się po barierce, zamiast jak człowiek iść do góry po schodach,
bo po co.
Mnie cierpnie skóra, już widzę te połamane kończyny i rozprutą brodę, ewentualnie krwawiący łokieć, poszarpane kolano, skończywszy na złamaniu otwartym czaszki, noo. Już prawie wyciągam ręce, by złapać młodego za fraki.
On jakby przeczuwając, jakby słysząc moje myśli, dumnie drze koparę:
"Mimi patrz!! ja umiem, ja umiem!!"
wrrr, noszz.. niech to szlag i wszyscy święci!!!
#!~hj#^&#jpr$&#(%&**
Jak się teraz odezwać, jak zabronić, jak zbesztać?!?
No nie mogę..
Niech lezie!
Na pohybel, na zatracenie, na poczucie własnej siły, sprawczości i dla wzmocnienia pewności siebie.
Zatem idź! Idź moje drogie dziecko!
Po tej wyboistej, niebezpiecznej ścieżce do budowania swojej męskości.
Nie takie wyzwania jeszcze przed nami.
(..)
No i jestem w punkcie wyjścia.
Wiem już, że to nie ja, nie matka, uczyni z chłopca mężczyznę.
Nie jestem władną, nie chcę, nie umiem.
Mogę tylko przypatrywać się, towarzyszyć, nie panikować, wspierać i często po prostu spróbować siedzieć cicho.
Udawać, że się Nie martwię, że się nie boję, odgryzać sobie tę dłoń, którą miałabym ochotę złapać Młodego za ramię, za nogę, za rękaw.
I przytrzymać w bezpiecznym domu, w gnieździe, w strefie komfortu.
A muszę go puścić.
Obserwować jak nieraz oberwie po głowie, jak się potłucze, jak zedrze sobie kolano, jak pobije się z kolegą.
Jak złamie sobie serce.
Nie mogę wstrzymać jego inicjacji, nie mogę kastrować własnego dziecka.
Wspieraj, tłumacz, wskazuj kierunek, ucz konsekwencji i kochaj.
Zaufaj i daj wolność.
https://www.facebook.com/2323386607949912/videos/275159160196536
ROZWIĄZANIA:
Niestety brak, żadnych nie będzie.
Obserwując tło historyczne i kulturowe, to zawsze było tak, że to starsi i doświadczeni mężczyźni (a nie kobiety), uczyli młodszych jak stać się prawdziwym facetem, i przyjmowali ich do klubu.
A męskości to on się ma nauczyć od mądrych chłopów, od ojca, wujka, dziadka, Winnetou.
Chłopczyk nie może się nauczyć jak być mężczyzną od matki, od kobiety, od siostry, od żony.
No Way.
Facet może się tego nauczyć tylko od faceta.
Oby każdy mały chłopczyk miał szczęście na takiego (mądrego, odpowiedzialnego i męskiego) mężczyznę trafić.
Panowie! Nasi kochani faceci.
Nie wycofujcie się z życia, z relacji, także i tych dłuższych.
Nigdy nie zostawiajcie swoich dzieci, choćby mentalnie.
Jesteście nam niezbędni, jesteście wspaniali.
(..a tego suchara znacie:
"najlepsze co ojciec może zrobić dla swoich dzieci - to kochać ich matkę"?
może to prawda, może nie.. ale warto przemyśleć, jaki przekaz jest w tym ukryty..)
DEDYKACJA
Na koniec dedykacja.
Dla wszystkich rodziców, martwiących się o swoje Dzieci:
KORTEZ "DLA MAMY"
Potłukę się,
pogubię gdzieś,
okłamię Cię,
powstrzymasz gniew.
Zapragnę gwiazd,
Ty wszystko dasz,
a ja wezmę wszystko.
Przetańczę noc,
uwierzę w coś,
dosięgnę dna,
obiegnę świat,
popełnię błąd,
wykrzyczę złość,
bo Ty stoisz za mną.
...
PS:
..a może jest tak, jak twierdzi ?!
(cytując go z naszego frapującego dialogu, który miał miejsce jakiś milion lat temu, pod postem @theadelina - polecam zerknąć :)
"..co do męskości, kiedyś, wraz z określaliśmy ją jako jakąś fuzję agresji, przekleństw, powarkiwań i sikania na stojąco. Od tego czasu wydoroślałem przez parę miesięcy , ale mam wrażenie, ze nadal tak byśmy to definiowali :D C'nie?
Czuły Barbarzyńca. Ot co! 😍
Oto Nasz Ideał Męskości. :D
Zastrzegam raz jeszcze:
Tekst ten dotyczy męskiej strony medalu, wychowywania Synów i ich relacji z Ojcem.
Z matkami i córeczkami rozprawimy się kiedy indziej :)
BIBLIOGRAFIA:
-http://fathers.com/about-ncf/
-W. Farrell, „The Boy Crisis: Why Our Boys Are Struggling and What We Can Do About It”
-W. Eichelberger, "Zdradzony przez ojca"
-P. Zimbardo, "Gdzie ci mężczyźni"
-T. Kwaśniewski, J. Masłowski, „Czasem czuły, czasem barbarzyńca”
-K. Konat "Agoge - spartańska szkoła życia"
-S. Biddulph, Męskość"
Statystyki samotnego rodzicielstwa:
-https://www.verywellfamily.com/single-parent-census-data-2997668
grafika:
-US Census Bureau, Statista 2018
Artykuł zgłaszam na konkurs #pl-emocjonalnie, z ciepłymi pozdrowieniami dla i
.
Jak wspaniale byłoby zaprzestać tych pl-emocjonalnych prztyczków..
Proszę przemyślcie to, może uda się kopać tę emocjonalną piłkę do jednej bramki! :)
cmok!