W końcu udało mi się zrobić chleb, z którego jestem dumna! W przeszłości robiłam różne i z różnym efektem;) Przepisów mam cała stertę ale nie sprawdzaja się niestety. Ten chlebek jest z przepisu . Już dawno planowałam zrobić ale przepis wymagał zrobienia rozczynu wieczorem. Okazuje się jednak, że można też akcję rozpoczać o 4 rano i wtedy mamy świeży chleb na kolację;)
Kiedy chciałam go zrobić po raz pierwszy nie miałam tyle czasu wypróbowałam więc przepis od na kajzerki. Wyszły znakomite!
Obydwa przepisy serdecznie polecam.
Chleb z przepisu robiłam dokładnie jak było nakazane. Nie miałam świeżych drożdży niestety. Suszone je doskonale zastapiły.
Tak wygladało wyłożone ciasto z miski po 9 godzinach w lodówce. Czeka na uformowanie.
Do rozczynu dodałam trochę suszonej kurkumy. Często ja stosuję, czy to w formie suszonej czy świeżej, do różnych dań. Podobnie zreszta jak imbir.
Bochenek leżakował na stolnicy przez pół godziny. Naczynie się w tym czasie nagrzewało w piekarniku. Po 30 minutach zgrabnie wyjęłam goracy pojemnik na chleb, nasmarowałam olejem i włożyłam bochen.
Po upieczeniu wygladał tak!
Moje naczynie ma rozmiary 25 na 37 cm. Chleb piekłam około pół godziny dłużej niż gdyż nie był rumiany. Na 10 minut przed wyjęciem z piekarnika zwiększyłam temperaturę do 200 stopni C.
Chciałam chleb przed upieczeniem nakroić ale umknęło to mej uwadze. Następnym razem;)