Jakiś czas temu do studia Kanału Zero, przyszli tzw. Kamraci. Mam to szczęście, że widziałem rozwój ich kariery od początku (przynajmniej tego medialnego). Duet dwóch dziwnych ludzi. Olszański zasłynął z wypowiedzi na temat USA 10, 13 lat temu i... Na samym początku nie wyglądał tak źle. Wiem, to absurdalne, ale zauważyli to też moi znajomi, ci interesujący się polityką i nie tylko. Jego pierwsze wystąpienia stanowiły przykład niezłej propagandy. W sensie nie wydurniał się, powstrzymywał się od najbardziej radykalnych haseł. Mówił o przykrych faktach w historii USA i z tego, co pamiętam, nie lizał Ruskiego tyłka. Czemu uważam, że to dobre? My Polacy mamy tendencje do idealizowania sojuszników i nie tylko. Taka nasza specyfika, efekt zewnętrznych i wewnętrznych problemów. Sam wtedy uległem propagandzie, że "Chiny będą lepszym hegemonem świata", ale na dość szybko zdałem sobie sprawę, że to tak nie działa. Jakkolwiek byśmy nie oceniali systemu z Bretton Woods i polityczną bezwzględność USA, ta zmiana błyskawicznie by nam zaszkodziła. Na całe szczęście Jaszczur vel. Jabłonowski, szybko stracił posłuch.
Jeśli chodzi o Ludwiczka, nie zmienił się jakoś znacząco. Odkąd tylko pamiętam, przejawiał tego typu cechy i ciągoty. Gdy widziałem go kilkanaście lat temu w mediach związanych z Partią Tysiąca Nazw (tak mówiono o Korwinie i jego ugrupowaniach w tamtym czasie - około 15 lat temu), nie śmiałem się z niego. Był młody, działał dla idei, próbował znaleźć drogę w swoim życiu. Już wtedy drwiono z niego: "Patrzcie jaki spaślak! Kim się otacza Korwin, buahahaha". Co innego przyjaźń z Jaszczurem. Jak jeszcze prowadził "intrygujące" wykłady, to miał niezłego asystenta. Młody chłopak, ale zainteresowany polityką. Odszedł, gdy Jabłonowski zaczął przesadzać. No i pomiędzy tym Młodym, a Ludwiczkiem było... z 5? 8 asystentów? Sorry, ale nawet w głowie kogoś zaburzonego zapaliłaby się czerwona lampka. Tym bardziej, że nie mówimy o randomie, tylko piwniczaku, który długo siedzi przy komputerze i przynajmniej orientuje się w świecie polityki.
Co do KZ. Popełnili kilka błędów, ale można je sprawdzić do 1 wspólnego mianownika. Ten program był zwyczajnie nieprzemyślany i niedopracowany. Widać to na każdym jego poziomie. Weryfikacja poszła słabo i jeśli wierzyć ekspertom, bo nie widziałem całej rozmowy, czasem kiepsko odpowiadali na zarzuty Jaszczura. Odpowiedzi były też rzekomo chaotyczne. Co za tym idzie, uwiarygodnili ich. Jako, że mam niewyparzony język, często za dużo gadam. Czasem, ale coraz rzadziej, wypowiem się na temat który średnio znam.
Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że najlepiej działa brutalna, merytoryczna weryfikacja. Łatwiej to zrobić, gdy zna się temat, umie się mówić językiem prostych ludzi oraz ma się odpowiednią prezencję. Jak ktoś jest "duży" jak Astrofaza, to stanowi to dodatkowy atut. Wspomniałem o tym, bo Piotr "Astrofaza" Kosek sam o tym mówił w dokładnie takim samym kontekście. Nie przepadam za prowadzącym tę debatę, ale nie oglądam jego materiałów, więc nie oceniam. Po prostu "nie leży" mi jego osoba. Niestety, nie pasuje do kogoś jak Jaszczur. Jest za mało zdecydowany i nie naciska tak mocno, jak powinien. Gdyby to była rozmowa ze "zwykłymi gośćmi", machnąłbym ręką, ale niestety dołożył się do nie-zdeptania Kamratów w ziemię. A to powinno być priorytetowym celem takiej rozmowy. Dla dobra społeczeństwa. Oczywiście mówię o merytoryce, nie zabieraniu głosu, wyzywaniu od szurów etc. Choćby dlatego, że gramy wtedy w ich grę.
Jeśli chodzi o teorie spiskowe, zbyt wiele razy widziałem, jak okazują się prawdą. ZANIM NAPISZESZ KRYTYCZNY KOMENTARZ, PRZECZYTAJ TEKST DO KOŃCA. Proste przykłady: Katyń był teorią spiskową. Śmierć gen. Andersa jest teorią spiskową. Przez wiele dekad większość Polaków negowało fakt, że Amerykanie dymają nas na hajs (co było dla mnie oczywiste odkąd jestem dzieckiem - taka jest cena za wsparcie wolności, zerowe podatki dla ich korpo, kupowanie sprzętu i sztuki od nich etc. - jeszcze pamiętam, jak Francuskie filmy były u nas powszechnie emitowane w kinach. Parę lat temu przeczytałem, że było to spowodowane m.in. naciskami Amerykanów). Nawet Ziemkiewicz niedawno o tym przypomniał w jednym ze swoich programów. Współpraca POPisu to dla większości coś niemożliwego, mimo że to oczywista oczywistość. Nawet jeśli odrzucimy ustalenia Magdalenkowe (swoją drogą, dr Dudek niedawno temu przypomniał, że Lech Kaczyński brał w nich udział), to widać ich współpracę w kwestii utrzymania się przy korycie. Większość ustaw przepychają razem (korzystnych dla siebie, zagranicy, przyjmują najradykalniejsze scenariusze z UE), pozwalają sobie na zmianę kandydatów, gdy wybrali beznadziejnych. No i najważniejsze - niby tak się nienawidzą, a jakoś nie chcą się dobić, gdy mają okazję. A tych było kilka.
Jak to powiedział mój kolega: Politycy zmarnowali dekady wolności, by nas skłócić o pierdoły. Oni w tym czasie kradli, a większość obywateli tłucze się po głowach w imieniu swoich wybrańców, gdy... ci kradną dalej.
To powiedziawszy, większość teorii spiskowych to naprawdę bezwartościowe śmieci. Wydaje mi się, że wynika to z połączenia 2 czynników. 1 - ludzkiej słabości, głupoty, potrzeby atencji, cynizmu, chęci zarobku itd. Czasem tak się układają koleje życia, że mamy okazję zarobić na naiwnych ludziach. Nie jest to moralne, ale dopóki nikt nikogo nie trzyma na siłę, to każdy ma całkowicie niezbywalne prawo do rozwalenia swojego życia. Nie da się ochronić człowieka przed nim samym, jego chciwością, czy cynizmem. Im jestem starszym tym bardziej to krytykuję, ale... nie ma na to rozwiązania.
2 przyczyna - Amerykańskie służby specjalne musiały natworzyć teorii spiskowych, by stworzyć naturalne Fog of War, celowy chaos etc. Powody są różne - w chaosie łatwiej się zarządza ludźmi i ukrywa swoje trupy. A politycy i ludzie ze służb kochają zabawki, które to ułatwiają. Zatem po prostu puścili te teorie w eter, a mieszanina naiwnych ludzi z nadmiarem wolnego czasu, tych niezbyt inteligentnych, generalnie podatnych na takie informacje, zrobiła z tego użytek. A że ludzie dodatkowo kłócą się między sobą, co jest prawdziwe, a co nie, to dodatkowa zaleta skłócania społeczeństwa. Ale pomijając to. Służby specjalne i wojsko, czasem musi sobie pobrudzić ręce krwią lub działaniami wykraczającymi poza granice prawa. Łatwiej jest powiedzieć "to teoria spiskowa", niż tłumaczyć ludziom złożone zadania. Tym bardziej, że wywiady innych państw wyciągną z takich briefingów korzystne dla siebie informacje.
Podsumowując, gdyby ktoś mnie zapytał o powód, dlaczego Stanowski zrobił taki program, to obstawiam ten sam powód, co Szymon z Wojny Idei. Chcieli zarobić i się zareklamować. Nie odwalili totalnej popieliny, więc stali widzowie w znaczącej większości zostaną. Zwolennicy PO, Wyborczej i tak ich nie oglądają, więc niewielka strata. Za to wszystkie media się o nich wypowiadały. W takich przypadkach nadal działa stara zasada marketingu. "Nie ważne co mówią, byleby mówili i nie przekręcali nazwy."