Przyśnił mi się dziś ciekawy motyw, który przeniosłem na grafikę powyżej. Tuż nad ranem we śnie zobaczyłem tarczę zegara, na której w miejscach cyfr znajdowały się mniejsze zegarki, a na tych małych jeszcze mniejsze. Przypominało to rodzaj fraktala. Każdy z tych mniejszych zegarów biegł swoim tempem, ich wskazówki wskazywały inne godziny niż tego głównego, a niektóre obracały się wstecz. Był to częściowo świadomy sen, więc pomyślałem, że fajnie było by poustawiać małe zegarki równo z tym głównym. Skupiłem się przez chwilę i w momencie, kiedy godziny się wyrównały uświadomiłem sobie przesłanie, już w trakcie snu.
Nie ma jednego czasu, nie biegnie on w jednym kierunku, a linie czasowe dzielą się bez końca na coraz mniejsze odnogi wg schematu przypominającego fraktale. Czegoś w tym stylu dowodzą badania nad fizyką kwantową. Te prawa dotyczą zarówno mikrocząsteczek, jak i prawdopodobnie każdego z nas w równym stopniu. Istniejemy równolegle w nieskończonej ilości równoległych linii czasowych i całym potencjale tego kim jesteśmy, możemy i moglibyśmy się stać.
Czas biegnie w obu kierunkach. Zjawisko to zaobserwowałem, kilkakrotnie w swoim życiu w momentach, kiedy uświadomiłem sobie coś tak doniosłego, że byłem w stanie zaakceptować, wybaczyć i poczuć wdzięczność za wszystkie trudne doświadczenia, które doprowadziły mnie do tego.
Jednocześnie istnieje prawdopodobnie coś w rodzaju głównego zegara każdego człowieka, który odzwierciedla jego ścieżkę harmonii i realizacji najpełniejszego potencjału życiowego. Fakt, że moje zegary szły w różnym tempie odczytałem jako wezwanie do przywrócenia równowagi w swoim życiu. I faktycznie właśnie tego ostatnio potrzebuję i poszukuję. Pod wpływem tego snu zdałem sobie sprawę z wielu nowych aspektów, które przerabiam obecnie w życiu oraz tego jak pewne dawne sytuacje oddziałują na mnie obecnie. Dzięki temu mogę zmienić coś i uwolnić się od niepotrzebnych schematów.
Jestem ciekaw, kto z Was również czerpie inspiracje ze snów. Opowiedzcie o swoich snach i doświadczeniach z intuicją.