Próbowałem się uczyć wykresów, wskaźników itp. i doszedłem do wniosku, że to sztuka dla sztuki i niekoniecznie coś z tego wynika. Za dużo jest zmiennych. Ja trzymam się zasady - zakupy kiedy krew się leje a trading na swoim tylko portfelu gdy ceny są wyższe niż te za które kupiłem. Pikowanie na spadkach jest dobrym treningiem cierpliwości, pod warunkiem, że w portfelu są waluty z pierszej dwudziestki. Spokojne, systematyczne, logiczne działanie bez pośpiechu to w mojej ocenie dobra metoda.
RE: Przemyślenia bardzo ulotne - wstęp