Cześć wszystkim, nazywam się Łukasz i mam 23 lata, od 5 lat pracuję w handlu, a od niecałych 2 lat jestem przedstawicielem handlowym, dziś chciałbym podzielić się z Wami moim doświadczeniem i przemyśleniami, jeśli chodzi o tę branżę.
Ostrzegam wszystkich, że blog jest długi i napisany w 100% przeze mnie, na podstawie moich doświadczeń i wiedzy i nie sugerując się żadnymi źródłami, więc w 100% oryginalny.
Tworzenie go zajęło mi wiele godzin i będę bardzo wdzięczny za obiektywne opinie.
Więc, zaczynajmy !
Swą pracę rozpocząłem jako przedstawiciel u jednego z największych w Polsce operatorów mediów domowych, mianowicie internetu i telewizji.
Umiejętności wymagane do tego zawodu były nie małe, a zadanie jeszcze cięższe, ale wypłata zdecydowanie adekwatna, pod jednym warunkiem. No właśnie, pod warunkiem, że coś zarobisz.
Brak stawki godzinowej i typowa w naszym kraju umowa śmieciowa bardzo zniechęcała, a jednak praca była swego czasu przyjemna.
Twoje zadanie: zdobyć klienta w dowolny sposób
CODZIENNIE 2 godziny dziennie przeznaczaliśmy na szkolenia, techniki rozmowy, techniki sprzedażowe, znajomość produktu, konkurencji i dzielenie się terenem.
Było to o tyle uciążliwe, że musieliśmy pojawiać się tam obowiązkowo, a nie mieliśmy za to płacone, ale chyba to jasne, że to inwestycja w naszą przyszłość.
Potem dostawaliśmy jeden ze służbowych samochodów, a były to samochody nie posiadające nawet 1 roku, więc bardzo porządne i wygodne maszyny i wyruszaliśmy w teren.
(...)
A więc lądujesz z teczką w jakimś obcym mieście 200 km od Twojego domu, na osiedlu którego nie znasz i miałeś jakieś 4 godziny pracy.
Ciężka torba i galowy strój nie pomagały przy wchodzeniu na 3 piętra budynków przez kilka godzin, zwłaszcza przy 30 stopniach i pocie na plecach.
Drzwi się otwierają.
- Dzień dobry, ja jestem z firmy...
- NIE!
TRZASK
no cóż, może następne drzwi.
Ciąg kilkudziesięciu drzwi wyglądał mniej więcej tak samo. Drzwi po drzwiach. Piętro po piętrze. Klatka po klatce. Blok po bloku. Zmęczenie narasta wraz z pokonanymi kilometrami, a Ty jesteś dla nich zwykłym śmieciem, Jehowym, złodziejem, czy co tam akurat mają w głowie.
ZA KAŻDYM RAZEM musisz być perfekcyjnie uśmiechnięty i optymistycznie nastawiony, nie może być widać na Twej twarzy cienia zwątpienia.
Po 3 godzinach otwiera drzwi starszy Pan
- Witam, jestem z firmy "********" przeprowadzamy podłączenia mieszkańców do nowej sieci ( swoją drogą niezły tekst)
-Wejdź Pan, bo z tego "upca" tak mnie wkurwiają, że mnie szlag trafia
Szczęście na Twojej twarzy,szybko znajdujesz wspólną materię, widzisz strzelbę na ścianie
- poluje Pan ?
- tak zgadza się, a co, zna się Pan na tym
- mój wujek zabierał mnie na polowania gdy byłem mały i bardzo tęsknię za tymi czasami
(Standardowa ściema sytuacyjna - już Cię polubił)
Rozmawiacie około 40 minut i wreszcie go złamałeś
Czas zadzwonić na infolinię jego operatora i dowiedzieć się, czy umowa przeszła na czas nieokreślony, oczywiście nie mogę pozwolić jemu tego zrobić, bo zaraz go przekabacą.
Tłumaczę na swój sposób całą sytuację jemu, żeby nie nabierał podejrzeń.
No i dzwonię, podaję się za wnuczka i niby wyrażam chęć pozostania u nich, aby konsultant się podjarał i łyknął haczyk. Umowa została przedłużona na 2 lata miesiąc temu...
Pytam mężczyzny jak to się wydarzyło, mówi że dekoder mu się zepsuł i kazali mu to podpisać że odebrał nowy.
Małym druczkiem napisane "wyrazam zgodę na przedłużenie warunków umowy na okres 24 miesięcy"
Przepraszanie mężczyzny.
Uczucie zażenowania.
Zmarnowania czasu.
Powrót do domu po 10 godzinach bez zarobku.
Porażka.
Następny dzień i ostre słowa szefa.
Opierdalamy się, po co pracujemy skoro nic nie zarabiamy, biedronka była by dla nas lepsza.
Mijają dni i nagle po tygodniu, objawienie.
3 klientów jednego dnia, dla każdego najlepiej płatny pakiet.
2100 złotych brutto dniówki...
Przynajmniej wtedy tak myślałem, po kilku dniach dowiaduję sie, że z jednym z klientów firma nie podpisze umowy, bo ma jakieś stare długi z kredytów i nie będą ryzykowali, drugi klient odmówił bo mu żona nie pozwoliła, a trzecia klientka, miła starsza Pani, przestraszyła się łysego technika z brodą i nie namówię jej.
Tak mijały miesiące, raz zarabiałem 4000 złotych, a raz 1200.
Ale z reguły te niższe kwoty nie przekraczające 2000zl, do tego doszła odpowiedzialność za klienta. Przez pół roku odpowiadam za klienta, jeśli nie będzie płacił, zabierają mi za niego pieniądze z kolejnej wypłaty.
Kulminacja miała miejsce w styczniu 2018 roku, przepracowałem prawie 200 godzin i zarobiłem 200 złotych. Nie wiem co mnie trzymalo przy tej pracy tak długo, chyba to uczucie sztucznej motywacji, uzależnienie niczym hazard, każdego dnia mogłeś zarobić 10 000 i zrobić to legalnie, wystarczył łud szczęścia, ale mnie on nie spotkał...
Arrivederci Roma
W marcu rozpocząłem nową pracę, 11.70 zł netto na godzinę, nie są to kokosy, jest to wręcz dużo mniej niż zarabiałem, ale są to pewne pieniądze.
Pracuję w call center, w dużej korporacji. Może i nie mam 700 zł za umowę, tylko 15 zł, ale robię to samo, tylko że siedząc za komputerem. Jedząc, pijąc, paląc efajkę, słuchając muzyki i spędzając miło czas z przyjaciółmi w moim wieku, siedzącymi wokół mnie.
Nie zarabiam dużo, w pierwszym miesiącu pracy wraz z premią było to 2200 zlotych, ale póki co jestem szczęśliwy.
Praca jest przyjemna, a ja robię to co najważniejsze na rynku pracy, kontynuuję zbieranie doświadczenia jako przedstawiciel handlowy i konsultant, bo to jest często ważniejsze od papierka ze szkoły.
Może w przyszłości nadaży się okazja na świetną pracę w tej branży, a ja będę najlepszym kandydatem, dwudziestoparo letni chłopak,
z wieloletnimm doświadczeniem w tej branży.
Teraz siedzę od prawie 10 godzin w pracy i piszę ten blog w kilkunasto sekundowych przerwach podczas wybierania numerów.
Zarabiam marne grosze, ale inwestuję w swoją przyszłości, znajomi i rodzina uważają że popełniam błąd, ale ja podjąłem decyzję.
A moje nowe hobby, pisanie blogów w pracy do społeczności Steemit, może pozwoli mi zarobić na kamerę, dzięki której będę mógł nagrywać vlogi, które mi się marzą już od ponad 2 lat, a z moimi umiejętnościami montażu i dedukcją konsultanta mogłyby brzmieć naprawdę ciekawie.
Tymczasem żegnam się z Wami i bardzo dziękuję każdemu, kto dotrwał do końca.