Jako wyrafinowany obserwator zauważasz pewien schemat. W pierwszych rzędach siedzą tylko i wyłącznie ludzie w podeszłym wieku. W drugich i trzecich emeryci na rękach których zauważyć można jeszcze ślady niedawno zakończonego fachu. W jeszcze dalszych rzędach kwiat wieku i ludzie, którzy zmagać się muszą z edukacją swoich dzieci. Nieco dalej absolwenci szkół wyższych i młodzież. Domyślasz się kto będzie dalej. Nastolatki, oraz przedszkolaki. Ale to nie koniec. W ostatnich rzędach widzisz niemowlęta, oraz dzieci które dopiero co przyszły na świat. Na samym końcu postawiona jest biała ściana.
Niecodzienny widok nieprawdaż? A jednak w analogiczny sposób prezentuje nam się wszechświat, gdy spoglądamy w nocne niebo nieuzbrojonym okiem lub przez teleskopy.
Już klasyczna elektrodynamika maxwellowska pokazała nam, że prędkość światła w próżni jest stała. Ma to ogromne konsekwencje. Nie zmienia natomiast faktu, że aby światło przebyło określoną drogę w przestrzeni, musi minąć określony czas. Jeżeli obiekt, który promieniuje w zakresie widzialnym wyśle w stronę obserwatora promień światła; dotrze on do obserwatora po upływie pewnego czasu. Obserwator zobaczy zatem jak wyglądał obiekt podczas momentu propagacji fali, a nie jego wygląd w obecnej chwili. Odnosząc to do wszechświata uświadamiamy sobie, że im głębiej spoglądamy w kosmos tym jawi się on nam coraz młodszy. Patrząc zatem na nocne niebo nie widzimy jak wygląda obecnie, lecz jak wyglądało kiedyś. Każdy obraz gwiazdy powstający w naszym mózgu jest jej reprezentantem z innych zamierzchłych czasów historii wszechświata. Niebo zatem nie jest jednolite w sensie czasowym, lecz niejednorodne. Niewykluczone nawet, że poszczególne gwiazdy które mamy zaszczyt obserwować wypaliły już cały swój wodór i umarły śmiercią naturalną dawno temu. Dziwne ale prawdziwe.
Wydawać się może, że podróżując coraz dalej w głębię kosmosu dotrzemy do momentu w którym powstał. Okazuje się jednak, że wszechświat zabezpieczył się na wypadek gdyby ktoś chciał odkryć jego największą tajemnicę. Napotykamy w pewnym momencie białą ścianę; tak zwane mikrofalowe promieniowanie tła, które niczym kosmiczny cenzor zakrywa przed naszymi oczami początek.
"W natłoku myśli" jest zbiorem przemyśleń i refleksji, o zróżnicowanej tematyce. Z założenia nie za krótkie, ani nie za długie wpisy przedstawiają i przedstawiać będą w moim mniemaniu ciekawe problemy zasługujące na głębszą analizę myślową. Zapraszam do czytania.