Nie jedna osoba w życiu nazywała mnie wsiokiem. Tak to bywa, bo niby wieś jest gorsza choć już od 16 lat mieszkam w mieście i żadnych różnic między ludźmi ze wsi a miastowymi nie widzę.
Na wsi jak to na wsi mniej się dzieje, życie wolnej płynie a i wolny dzień spędza się inaczej.
Dzisiejsza wieś nie jest taka sama jak jeszcze kilkanaście lat temu, kiedyś zapach obornika był czymś normalnym... dziś to tylko wspomnienia. Konie są, ale tylko rekreacyjnie i to nie w każdej wsi. Żal się przyznać kiedy krowę widziałem...
To już nie te wsie co kiedyś i jadło się inaczej. Truskawki się nie myło tylko jadło prosto z pola. Żołądek nie bolał. Dziś ciężko o truskawkę nie pryskaną i taką by smakowała.
Nigdzie nie pędziłem, zawsze rowerkiem lub spacerkiem do szkoły i z powrotem.
Kiedyś nikt nie miał alergii dziś to standard...
Zabawy w błocie w śniegu czy deszczu też były normalne... kto by myślał o jakimś placu zabaw pełnym siatek i kamer.
Jestem dumny, że urodziłem się na wsi! Wiele rzeczy doceniłem. Dziś kiedy jestem w mieście brakuje mi ciszy, spokoju i ten pęd po wszystko i wszędzie. Relacje ludzi kończą się na ,,Dzień dobry'' i ,,do widzenia''. Same te zwroty i tak są dobre, bo zaczyna być gorzej. Nie mówimy tylko do siebie krzyczymy.
Dziś brakuje mi tych zapachów, zieleni i śpiewu ptaków.
Jesteś ze wsi lub mieszkałeś? Ciesz się razem ze mną ;)