Żyję nie daleko Lublina, ale często tam jeżdżę. W Lublinie niemal zawsze spotykam w oddali dwie osoby które są dla mnie podejrzane. Jedną jest koleś który zbiera na chore dzieci od lat się kręci w jednym miejscu wydaje mi się że tą kasę bierze dla siebie oraz Cygankę która jest dość pewna siebie i zaczepia ludzi na ulicy prosząc o drobny datek na jedzenie dla dziecka i w zamian za to chce nam powróżyć z kart, choć nieraz otwarcie się pytała czy chcę poznać swoją przyszłość z jej kart.
W mojej rodzinie jedna osoba dała się namówi była to moja siostra cioteczna, miała ze sobą pieniądze koleżanek na prezent urodzinowy dla ich wspólnej znajomej. Pech chciał że trafiła na cygankę i dała się namówić, może się wam wydawać że łatwo jest odmówić, ale są takie osoby które nie potrafią, a znam dwie takie osoby, byłem świadkiem jak jednego mojego znajomego miejscowy pijaczek zrobił na pieniądze, mimo ostrzeżeń z mojej strony nie posłuchał się i dał mu pieniądze, niby na zupę, ale najśmieszniejsze jest to że później drugi raz nas zaczepił i powiedział to samo jakby nas nie zapamiętał. Mimo ostrzeżeń dał się zrobić w wała, ale pomyślałem sobie chwile po tym, może dobrze się stało będzie miał lekcje żeby nie dawać w ciemno nikomu pieniędzy, zwłaszcza że odrzucał propozycję kupna jedzenia, chciał kupić zupę samemu. Jeśli ktoś tak zareaguje to z góry wiadomo że oszust i wyda kasę na fajki albo alkohol.
Wracając do mojej siostry w jej przypadku było podobnie jak u ludzi w tych tematach poruszanych na forum. Link do pierwszej i drugiej sytuacji. Różnica w jej wróżbach była taka, że robiona była na uboczu, gdy doszło do kładzenia papierkowych pieniędzy, siostra się wykłócała, nagle pojawił się Cygan i przystawił jej nóż do gardła. W tym przypadku było nie za ciekawie. Kazał jej nie iść na policje i oddać wszystkie pieniądze, coś około 250 zł. Tak też zrobiła i nie zgłosiła tego policji, ponieważ bała się że znowu na tą babę trafi, chodziła tamtędy do szkoły a innej drogi nie ma. Chyba że na około.
Często można je spotkać koło sprzedawców bielizny niedaleko dworca PKS. Moją mamę złapała kiedyś zatrzymała łapiąc ją za rękę, ale nie dała się na mówić bo jest przezorna. Ja raz zachowałem się jak filmowy badass. Jak tylko usłyszałem że o wróżbach do mnie mówi to nawet się głową nie odwróciłem i z uśmiechem na twarzy potraktowałem ją jak powietrze. Znałem już wtedy historię z moją siostrą więc nie miałem ani trochę szacunku by się przy niej zatrzymać.
Powiem tylko tyle, najlepszą metodą jest ignorowanie, nikt nie będzie za tobą biegł, a ty jesteś bezpieczny/na. A Cyganki będą szukać kolejnych naiwnych.