Pogoda i ryby nie rozpieszczają. W Święta po raz kolejny zszedłem znad Wisły "o kiju". Już trzeci wypad z rzędu bez kontaktu z rybą. Takiej klapy nie było dawno. Na szczęście nie samymi rybami żyje człowiek. Brzegi Wisły w wielu miejscach są wzmacniane kamiennymi opaskami. Kilkanaście dni temu poziom Wisły był trochę większy. Przytrafiło się też kilka dni mrozu. Zamarzająca woda na wapiennych kamieniach porozsadzała je na drobne kawałeczki. Woda opadła i odsłoniła trochę Jurajskiego świata. Z rozsypanych kamieni uwolniły się pozostałości po zwierzętach, które żyły miliony lat wcześniej.
Muszle i ich odciski pojawiały się pod nogami co krok. Ciekawe z jakiego dokładnie okresu te stworzenia. Jak żyły, jak się nazywały. Swoją drogą to ciekawe doświadczenie widzieć coś co żyło tak dawno i tyle lat spędzało zakonserwowane w kamieniu.
Ciekawe co bym znalazł gdybym dłużej tam posiedział i zajął się przeszukiwaniem kamieni a nie poszukiwaniem ryb.