Taka scena z tegorocznej Nocy Muzeów zapadła mi w pamięć. Kilka osób czeka w głównej sali, aż zbierze się większa grupa, jeden gość rozgląda się po ścianach, zauważa fotografię anonimowej Łotyszki z początku XX wieku i pyta mnie: "To to samo zdjęcie co na okładce płyty Dawida Hallmanna?" Odpowiadam: "Tak, to samo". A on do mnie i jeszcze kogoś: "To wy go znacie?!" Zabawne. No ale cóż, taki urok używania wszędzie jednego zdjęcia sprzed 10 lat.
Szczerze mówiąc nie czuję upływającego czasu. Zwłaszcza tych ostatnich 10 lat. Być może dlatego, że zdominowane były przez KBK. Znamienne jednak jest, że dopiero po dekadzie udaje się jakoś dobić do optimum. Trochę to trwało, ale chyba musiało. Przez ostatnie 2 lata doszedłem do wielu cennych wniosków. Trudno byłoby to jednak osiągnąć, gdyby nie poprzednie 8 lat istnej orki na ugorze. Dziś mam urodziny i chyba najlepszym prezentem jaki mogłem dostać jest równoległe osiągnięcie rekordów - frekwencji i darowizn. To pierwsze już jest faktem. To drugie jest bardzo blisko.