Rok temu spacerując po Krakowie zauważyłem logo Zondycrypto na plakatach (i nie tylko) OFF Camery. Zaintrygowało mnie, że giełda kryptowalut jest sponsorem takiej imprezy. Potem znalazłem informację, że w Katowicach mają "centrum edukacyjne". Pofatygowałem się do ich pawilonu przy Galerii Krakowskiej, nawiązałem kontakt i w efekcie w czerwcu zaprosili mnie, abym opowiedział o wykorzystaniu blockchainu w KBK. Było to ostatnie spotkanie tego katowickiego "centrum edukacyjnego". W lipcu je zamknęli i zaczęli jeździć po Polsce. Ostatnie spotkanie ich mobilnego odbyło się pod koniec stycznia w... KBK. Dotyczyło kryptowalutowych regulacji unijnych. No i wszystko wskazuje, że było to spotkanie bezwzględnie ostatnie, bo giełda właśnie upadła. W ten sposób historia KBK złączyła się z historią Zondycrypto, co jest w pewien sposób paradoksalne, bo na blockchainowych piątkach dość często opowiadając o Hive przytaczaliśmy historię tego, co zrobił Justin Sun. A morał tej historii zawsze był taki sam: jak trzymasz coś na giełdzie to nie jest to twoje.

Ryszard Petru powiedział kiedyś, że Imperium Rzymskie upadło u szczytu swej potęgi. Nie jest prawdą, ale okazało się to przepowiednią odnośnie Zondy. Giełda upadła, w momencie, gdy jej logo pojawiło się w tak wielu miejscach, że trudno zliczyć. Sprawa jest rozwojowa. Ktoś już ponoć uciekł do Izraela. Nie wiem czy to bardziej złodziejstwo (exit scam) czy fuszerka (księgowanie BTC, do których nie ma się kluczy). Jedno jest pewne - gadżety po Zondzie na pewno zasilą MFiZ. Do Nocy Muzeów na pewno zaktualizujemy ekspozycję.
Ogólnie mam mieszane uczucia. Z jednej strony wiem, że po tej aferze klimat wokół krypto w Polce będzie jeszcze gorszy. Z drugiej, trochę bardziej doceniam fakt, że dzięki Hive mogłem całkowicie zrezygnować z giełd.
Cóż, smutna historia. Ale w tym wszystkim najbardziej żal mi chyba takiego pana w średnim wieku, który przyjechał do KBK z bodaj Warszawy, bo tak wierzył w ten projekt (zwłaszcza w token ZND), że jeździł na wszystkie spotkania Zondy. Nie wiem ile zainwestował, ale odniosłem wrażenie, że sporo. A teraz pozostało mu tylko wspomnienie po darmowej pizzy...