Nie ma to jak powrót do roboty po 2 tygodniach urlopu. Szybko zleciało, ale tak szczerze mówiąc, w drugim tygodniu już mnie chciała qrwica strzelić i chciałem już wrócić.
Wczoraj zrobiłem w robocie ponad 17k kroków. Starałem się oszczędzać jak mogłem, tym bardziej że roboty jak zwykle najebane, ale na szczęście nie było nic pilnego. Nie chcę skończyć jak mój ojciec.
Prawie całą dotację na tak zwane "wczasy pod gruszą", czyli śmieszne 350 zł, wydałem na dwie żółte koszulki polo (94 zł), dwie pary spodni niebieskich roboczych ogrodniczek (około 90 zł), dwie pary rękawiczek przeciwwstrząsowych (52 zł), dwa komplety półmasek przeciwpyłowych (około 40 zł) i dwa kluczowe płaskooczkowe 17 (około 20 zł).