Od połowy stycznia schudłam 14 kg!
Mało? Dużo? Podobno lepiej jest wolniej chudnąć ;)
Tak czy inaczej, bardzo się cieszę i w sumie sama nie wierzę w to, że tyle zbędnych kilogramów mi się ostatnio uzbierało. Nigdy nie byłam osobą, która się objada ale też nigdy nie byłam aktywna sportowo. Poza tym latka lecą, metabolizm zwalnia i się narobiło...
Tak więc pomalutku i do przodu, uważam że -14 to ładny wynik i będę walczyć dalej :)
Okazało się, że w moim przypadku zadziałało ograniczenie węgli, organizm zareagował od razu utratą wagi.
Okazało się także, że jak się chce, to się da nawet pić kawę bez cukru :D
Wygląda na to, że jestem bliżej niż dalej "keto" i czuję się bardzo dobrze. Nie mam żadnych zachcianek, nic pysznego mnie nie kusi.
gulasz wieprzowy z warzywami z ogrodu
Mogę świadomie powiedzieć, że jem żeby żyć a nie żyję żeby jeść i czuję wielką ulgę. Już nie rozmyślam nad wyszukanym jadłospisem i nie spędzam cennego czasu na gotowaniu skomplikowanych dań. Jednak to wcale nie znaczy, że nie jem smacznie :) Wręcz przeciwnie! W mojej kuchni nadal jest bardzo smacznie i kolorowo!
faszerowane kolorowe papryki z mojego ogrodu (bez ryżu)
Jestem już bardzo zmęczona pracą sezonową, ale dzięki niej drepczę codziennie a actifit liczy te moje kroki i jest OK. Ile kroków będę dreptać po sezonie? To się okaże...