Krzysztof, 20 letni student historii otrzymuje od swojego lekarza wieści, których żaden człowiek nie chciałby usłyszeć. Świadomość, że zostało mu zaledwie 6 miesięcy życia popycha go do skontaktowania się z pewnym znachorem. Od tego momentu zostaje wplątany w prywatne śledztwo dotyczące morderstw popełnianych na terenie całego kraju. Celem może być każdy uzdrowiciel, cudotwórca a nawet lekarz, których łączy jeden wspólny mianownik. Oszustwo.
Każdy z nich może spotkać straszliwy los, ponieważ morderca cechuje się niewyobrażalnym okrucieństwem. Wróćmy do czasów polowania na czarownice...
"Znachor" to moje drugie spotkanie z piórem autora. Po przeczytaniu książki "Wnyki" uznałam, że trafia on na listę "biorę w ciemno". Jestem zachwycona na jakim poziomie są napisane jego powieści.
Pomimo tego, że jest to fikcja literacka to możecie liczyć na nazwijmy to, powrót do przeszłości, bo jeśli chodzi o fakty historyczne to jest ich tu całkiem sporo. W tym wypadku cofamy się do czasów polowania na czarownice. Jeśli do tej pory nie interesowaliście się tematem dotyczącym wymierzania kar kobietom oskarżanym o czary, to tu czeka na Was spora dawka wiedzy.
Książka jest okrutna, szczególnie ze względu na sposoby jakich używa morderca do egzekucji, dlatego też tak ciężko się od niej oderwać. Trzyma czytelnika w napięciu gwarantując emocje które tak bardzo cenią sobie czytelnicy dobrych thrillerów. Druga sprawa jest taka, że nie jest to powieść przewidywalna. Do samego końca morderca pozostaje nieznany, a właściwie...nie bez powodu mamy drugi tom, czyli "Inkwizytora".
Ja oczywiście serdecznie polecam Wam zarówno tą, jak i pozostałe książki Michała Śmielaka. Mówię to tak pewnie, ponieważ już jestem w trakcie lektury "Inkwizytora" i zakładam, że może okazać się jeszcze lepszy od pierwszej części.