Skoro tak, to przestań jeździć i obrażać ludzi, a potem się Deanem zasłaniać. Każdy może komuś nawrzucać, a później powiedzieć "eee ale to nie byłem jaaa, to moje alterego". I sprawa zamieciona pod dywan. Najpierw może popracuj nad sobą, a później dopiero próbuj naprawiać innych... Bo to wygląda tak jakbyś siedział wpierdalając chipsy przy swoim dziecku, a jemu mówił że to jest niezdrowe.
RE: Za każdym nickiem...