Z hobby jest tak, że często ląduje w przysłowiowej szufladzie. Robimy coś dla przyjemności, ale rzadko się tym chwalimy.
Ja nie startuję w żadnych konkursach. Chociaż może znalazłoby się jakieś ciekawe zdjęcie w moich folderach, które mogłabym zgłosić na konkurs fotograficzny. Problem w tym, że chyba nie wiem czy jest odpowiednia kategoria dla mnie... "najnudniejsze zdjęcie"... albo "najbrzydsze miejskie podwórko"... lub "najciekawszy śmietnik"... Ostatecznie miałabym też szanse w "najciekawsze rozmazane zdjęcie".
Tym razem postanowiliśmy pochwalić się dioramą zrobioną przez B. Poświęcił na to bardzo dużo czasu, dopracował mnóstwo szczegółów, wykonał wiatrak według własnego projektu, wymyślił akcję, zrobił oświetlenie... nie jestem w stanie wymienić wszystkiego.
Nadarzyła się okazja... Wrocław Model Show. Nie trzeba daleko jechać, więc odpada problem z transportem dioramy. Jedziemy.
Na miejscu dużo modeli samolotów, czołgów i okrętów, ale mało dioram. Jest szansa.
Nie jestem w stanie odróżnić jednego modelu czołgu od innego, ani docenić staranności w odwzorowaniu szczegółów jakiegoś samolotu. Mam wrażenie, że cała impreza jest głównie dla zamkniętego kręgu ekspertów od historii i dokładnego odwzorowania detali.
Mnie natomiast kręcą mało znaczące szczegóły, takie jak:
przedmioty za szybą tira
mech na dachu wraku auta
rdza
czy miś na ławeczce
Oczywiście doceniam też, że ktoś zrobił coś w mikroskali
albo zdecydował się na jakiś element odbiegający od normy
Ale to nie ja bylam tam sędzią. Moje wnioski są takie:
- modele są głównie tworzone przez mężczyzn mających świra na punkcie wojska i historii
- figurki to głównie żołnierze, chociaż zauważyłam dwie kobiety - starsza pani z laską i kobieta niosąca wodę w wiadrach,
- docenia sie głównie bardzo dobre odwzorowanie modelu (statku, czołgu, samolotu), a nie inwencję twórczą,
- mało zwierząt na makietach i cywilnych postaci,
- tytuły modeli to głównie nazwy danego pojazdu, czyli znowu brak kreatywności.
Myślę, że to było dobre doświadczenie. Zobaczyć trochę inny świat. Niestety B nic nie wygrał. Jego diorama nie wpisywała się za bardzo w żadne kryteria. Jedyna kategoria na najlepszą dioramę, była oceniania przez sklep, który fundował nagrodę. Zatem kogoś kto miał swoje własne kryteria oceny.
Nie było niestety nagrody publiczności ani nagrody od kobiet, bo zauważyliśmy, że najwięcej dobrych komentarzy właśnie pochodziło od nich. Chyba doceniły kreatywność, dbałość o szczegóły i akcję.
Wróciliśmy zatem trochę rozczarowani, ale też z wnioskiem, że konkursy rządzą sie swoimi sztywnymi prawami. I najważniejsze, że nie powinny odbierać radości z tworzenia. Bo można robić modele pod konkurs albo takie, które się lubi.
Dlatego B będzie robił swoje dioramy, które nie są dokładnym odzwierciedleniem historii i rzeczywistości, a ja będę robiła swoje niepopularne zdjęcia pokazujące moje codzienne, niepokolorowane życie :)