Już kiedyś zaciekawiłaś mnie tym tematem i też zaczęłam bardziej się temu przyglądać i nie sugerować tymi wskaźnikami przy doborze książki.
Jak coś jest dobre to nie potrzebuje ustawki, pochlebnych komentarzy i najwyższych ocen bo i tak się sprzeda. A jeśli potrzebuje sztucznego szoł to znaczy że nie do końca ten produkt jest najlepszy.
Czasami ta jedynkowa książka okazuje się być lepszą pozycją od tej wysoko ocenianej. I tu przypomniała mi się książka - Antykruchość.
W jednym z rozdziałów autor w ciekawy sposób omawia ten temat i przedstawia inne spojrzenie na kruchość. To znaczy coś co z pozoru miało nam zaszkodzić jak zła ocena czy zły komentarz w rezultacie okazuje się że odnosi odwrotny skutek przez co staje się antykruche, gdyż wychodzi z tego coś dobrego.
Paradoks polega na tym że autorzy czy aktorzy sami czasami wystawiają sobie negatywne opinie, aby o nich mówiono i tym robią wokół siebie szum medialny i zainteresowanie.
Jeśli ktoś lubi czytać książki i sięga po tego autora i wie że jest on dobry. To z ciekawości kupi tą książkę żeby samemu przekonać się jaka ona jest, by móc wyrobić sobie o niej własne zdanie.
Być może idąc za tą myślą nagła zmiana trendu z wysokich ocen na niskie z dobrych komentarzy na niezbyt dobre są pewną formą reklamy i promocji :)
RE: Pan Maruda, czyli dziwienie się jako immanentna cecha ludzi