Otóż głównie chodzi mi o to, że na życie trzeba patrzeć sceptycznie i pewnym dystansem. Musimy być bezwzględnie szczerymi i otwartymi, punktować otaczającą nas rzeczywistość i wytykać błędy. Bo jeśli tego nie zrobimy to prawdopodobnie nic się nie zmieni i nikt nie zauważy problemu.
My Polacy lubimy na wszystko narzekać, lecz czym innym jest bezpłodne jojczenie o wszytko i intergalaktyczny ból dupska, a czym innym konstruktywna krytyka rzeczywistości.
I tym się właśnie będę w skrócie zajmował.. Krytyką tego co mi nie odpowiada i przeszkadza, tak pół żartem, pół serio.