Słonecznie, w miarę ciepło, przyjemnie tak można określić wczorajszy dzień. Gdzie nigdzie powiewal mroźny wiaterek, ale słoneczko nadrabiało. Postanowiłem że pójdę po córkę do przedszkola na pieszo.
Aż miło się szło, prawie jak wczesna wiosną. Na miejscu w przedszkolu czekała miła niespodzianka. Laurka zrobiona dla mnie i żony przez córkę. Nie obeszło się bez zdjęcia.
Wracając postanowiliśmy wrócić dłuższą drogą do domu. Poszliśmy przez pobliskie osiedle.
Po drodze nie obyło się bez huśtawek. Musiałem odrobić laurkę, 15 minut bujania ;).
Potem Ruszyliśmy w stronę domu. Pobajerzyliśmy o tym co było w przedszkolu, obsmarowalismy wszystkie panie, a co. Nikt nam tego nie zabroni.
Oczywiście pod domem córką mosiala wkurzać Wolfa dzwoniąc dzwonkiem.
No cóż, co tu dziwić się córce, jak byłem mały też tak robiłem. Nie spadło jabłko od jabłoni.
Reszta dnia to zwykła szarość codzienności. Nie ma co o niej pisać.
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io