Znowu mamy jesień tej zimy. Taką szarą, ponurą, jednak ostatnie dni rozgoniły chmury, pokazało sie słońce udało się wyjechać. uwielbiam tą maszynkę naprawdę czekam na wiosnę, by móc bezpiecznie na nim poznawać Beskidzkie trasy. Jednak nim wiosna, to niech przyjdzie w końcu zima.
Statystyka wygląda następująco:
-sezon trwał od końca kwietnia, kiedy to zakupiłem gravela, do połowy listopada
- zrobiłem w niewiele powyżej pół roku 4240 km na gravelu + 1000 km na starym góralu, co łącznie daje 5240 km 😉
- najdłuższa jednorazowa wycieczka to ponad 160 km 😉 (wyjazd do Opatowa)
Biorąc pod uwagę, że rower nie jest moją jedyną sportową aktywnością i równolegle łączyłem go z siłownia, rehabilitacja czy trekkingiem, powyższy wynik uznaje za mały sukces🔥.
Natomiast za bardzo duży sukces uznaje to, że udało mi się przezwyciężyć ograniczenia zdrowotne. Mało osób wie, ale mam spore problemy z kolanem, które jeszcze w 2019 r pozwalały mi tylko na bardzo krótkie wypady po mieście. Doprowadzenie kolana do lepszego stanu to była ogromna, czasochłonna i katorżnicza praca rehabilitacyjna. Dodatkowo każdy dłuższy wyjazd poprzedzony był solidnym rolowaniem, rozluźnieniem i mobilizacja stawu kolanowego. Mobilizacje rzepki robiłem także doraźnie w trakcie większości wyjazdów. Biorąc pod uwagę te wszystkie okoliczności, liczby o jakich pisałem wyżej to dla mnie niemal abstrakcja 🔥 uważam, że niejeden by już dawno zrezygnował i odpuścił.
Teraz pora na sezon 2021! 😀 Planów i koncepcji wyjazdów mam dużo 😀.
Dziś chciałem się pochwalić wczorajszym tripem i rekordem 163 km! 😉 Jest to moja życiówka! Nie ukrywam, że jeszcze niedawno taka liczba km była dla mnie totalnie abstrakcyjna i poza zasięgiem 😉
Tym razem kierunek tripu to rejony Opatowa, a główne atrakcje to zwiedzanie dwóch ruin: XIII zamku oraz starszego pałacu. Cała trasa przebiegała oczywiście malowniczymi rejonami z daleka od głównych ulic. Jak zawsze zrobił robotę przejazd przez Góry Świętokrzyskie i widok na św. Krzyż 😉 Sztos wizualny i niestety zarazem hardcore kondycyjny 😂
Ta wycieczka i podróż z osobą na rowerze szosowym po raz kolejny uświadomiła mi, że zakup gravela to była najlepsza możliwa opcja!!😉 Na asfalcie rzeczywiście był szybszy, ale nie była to jakaś drastyczna różnica, tymczasem zjazd nawet na chwilę poza asfalt kończy się zejściem i prowadzeniem roweru. Nie ma nic lepszego i bardziej uniwersalnego niż gravel!Dzięki dla za świetnie obmyślają trasę!😉
📲 Samsung 71A.