Pusher II - Krew na rękach to dla mnie absolutnie wybitne kino – druga część trylogii, która trzyma poziom, a momentami nawet przebija pierwszą odsłonę.
Bardzo lubię całą serię Pusher w reżyserii Nicolas Winding Refn, ale to właśnie „Krew na rękach” uważam za najmocniejszy punkt trylogii. Film jest surowy, brutalny i niezwykle autentyczny – bez upiększeń, bez romantyzowania przestępczego świata. Tu czuć pot, strach i desperację.
Największą siłą filmu jest wspaniała gra aktorska głównego bohatera, w którego wciela się Mads Mikkelsen. Jego postać – Tonny – to człowiek zagubiony, rozdarty między potrzebą akceptacji ojca a własną nieudolnością i impulsywnością. Mikkelsen gra to fenomenalnie: spojrzeniem, napięciem ciała, drobnymi gestami. Widać w nim frustrację, kompleksy i narastającą desperację. To rola pełna emocjonalnej prawdy.
„Pusher II” nie jest tylko filmem gangsterskim. To dramat o niespełnieniu, o relacji ojciec–syn, o próbie wyrwania się z toksycznego środowiska. I właśnie dlatego działa tak mocno – bo pod warstwą przemocy kryje się bardzo ludzka historia.
Świetne kino. Surowe, bezkompromisowe i aktorsko znakomite.
P. S
Wlasnie ogladam po raz kolejny....