Pierwszy z trzech (?) Dni wysiadywania w biurze za Iwonę (lepi pierogi na zamówienie "Więzi" czy coś, kulinaria to jej specjalność ).
Nie było nikogo (szwendaczy nie liczę, osób zaglądających towarzysko i kuriera). Poznałem lokalnego speca od medycyny alternatywnej o którym od darna słyszę, zajrzał spytać o zaproszenia na imprezę kolędową w styczniu, o której od niego usłyszałem.
W przerwach od "nicnierobienia" szwendam się w koło rynku dokupując różne drobiazgi.
Jest cieplej ale wiatr bardzo silny, porywisty. Oddech świąt czuć na karku...