Dawna ta historia już nawet nie pamiętam nazwiska sprawcy... Pozostało wspomnienie. Bo było tak: przyniosł ktoś, kiedyś do szkoły perfumy. O zapachu guana.
Że... yyyyy?
Z Indii mu przywieźli - w prezencie dostał, albo sam sobie kupił tamże będac. Jakiś tam powód miał, że przytargał podarunek/zakup by sie pochwalić. Specjalnie sie nimi jakoś nie interesowałam i nosa nie wysyłałam na zwiady by potwierdzić reklamowany "aromat". Nazwa mi wystarczyła by sie nie zbliżać zanadto.
Czemu u nich na Półwyspie, takie robią? inna kultura inny kontynent .. pewnie jest jakiś powód. W sumie wszystkia zapachy jakie człek na siebie wylewa, wszelkie malunki - te wokół oczu zwłaszcza - miały swoje pierwotne uzasadniene jako ochrona przed nachalnymi owadami czy innymi żyjątkami. Bogata w przyprawy kuchnia Azji służy temu samemu - chroni żołądek konsumenta przed pasożytami.
U nas wystarczy otworzyć pierwsze z brzegu, kolorowe czasopismo czy zajrzec na forum z poradami i już wiadomo, że np, lawenda swietnie sie sprawdza jako tarcza "antymolowa". No, ale lawedna to lawenda można jej zapachu nie lubić niemniej jednak jest to zapach. A takie guano?
Świecie współczesny!
Nadaje się w naszej kulturze takie coś do szokowania bliźnich - happeningów czy prowokacji. Bo tak dzień w dzień spowijać sie z własnej woli w aromat menelii... Można by tu się podpierać tradycją średniowiecza, przywoływać jakieś odore sanctitatis... hmm
Nasi przodkowie - ci z epok społeczności myśliwskich mieli wprawdzie w zwyczaju ukrywać swój zapach; jednak tylko przy szczególnej okazji. Szedł taki na polowanie i jesli się nie wytarzał w odchodach upatrzonej zwierzyny to raczej slaba była szansa by w domu mieli co jeść. Słoń, mamut czy inna antylopa z miejsca wyczuwały, że oto skrada sie ku nim ktos obcy i brały nogi za pas. Zapachowy kamuflaż był wtedy logiczny
Ale jaki może być cel produkcji tego typu perfum w naszych czasach? Nikt mnie nie przekona, że modne. :)
źeódło: Unsplash