Jeszcze jej nie było w tym roku. Szare było to niebo deszcz lał zdarzało się nawet że i z wiatrem pospołu dachy z domów zrywał albo i rzeki przymuszał by z brzegów wylewały.
Takie obrazki były na porządku dziennym. Większość tej pory roku, tej naszej jesieni spędziliśmy po domach - administracje osiedli powłączały centralne; Kto chciał włączał grzejnik. Kto oszczędzał siedział kocem otulony z kubkiem herbaty malinowej w dłoniach.
Często kubek zastępowała książka a jeśli już bardzo nie chciałeś się rozstać z rozgrzewająca miksturą jednym przyciskiem dało się rozświetlić pokój zimnym światłem ekranu; sącząc herbatę z kubka chłonąć w tym samym czasie szum medialny.
Z informacjami o kolejnej ulewie i podtopieniach sąsiadowały reklamy polopiryny complex, teraflu i innych "niezbędnych" apteczce każdego Polaka specyfików.
Mogłeś jedynie tęsknie patrzeć przez szybę wzdychając do zapamiętanych obrazów przeszłej jesieni - liści przykrywających chodniki ukrytych we wciąż zielonej trawie kolczastych pancerzy kasztanów dzieciaków biegnących od drzewa do drzewa - chowających się za ich pnie - pewnych że znikły nie widać ich i nikt ich nie odnajdzie póki same nie wyjdą z "kryjówki".
Zabytkowe mury cytadeli fosa z taflą wody pokrytą zeschłymi liśćmi - idealne miejsce spaceru odpoczynku przemyśleń. Miejsce dawno nie odwiedzane - bo ta pogoda.
Zapowiadają wprawdzie kilka ciepłych dni, ale jak to będzie z tą jesienią? Chyba już czasu nie nadrobi straconego. Nic to. W przyszłym się odegramy, w roku następnym.
Na pewno.
źródło:Unsplash