Co to za trudny czas nastał, że człowiek przeczytał książkę, i nie ma czasu napisać o tym paru zdań ad acta. Ale: tak! przeczytałam i była naprawdę niezła.
Nie wiem szczerze mówiąc, skąd miałam jej polecajkę. Moje główne źródła rekomendacji książkowych to siostra, jedna koleżanka, fejsbuczek paru autorów, którzy polecają oprócz swoich książek te, które im przypadły do gustu, i hive.blog. Tu obstawiam, że była to polecajka z fejsbuka, być może Chmielarza - tak kojarzę, ale mogę się mylić.
"Córki moru" to niezła lektura. Taki horror, ale całkiem sympatyczny. Okazuje się, że największymi potworami nie są upiory, a ludzie. O tak, potrafią być naprawdę podli, bezduszni i okrutni. W tej książce takich postaci jest delikatny nadmiar.
Książka w akcjach "tu i teraz" trzyma w napięciu, a w "dawniej" - wzrusza i przeraża. A to wszystko z cudną i sielską wsią podlaską w tle.
To tom pierwszy cyklu "Mroki Podlasia". Jak nie zapomnę monitorować tematu, to z przyjemnością zabiorę się za drugi, kiedy zostanie wydany.
lubimyczytac.pl:
Na Wschodzie pamięć nie umiera. Leży w ziemi, wchodzi pod skórę, oddycha mgłą znad Narwiańskich bagien.
W 1931 roku, w zapomnianej wsi na skraju lasu giną kobiety oskarżone o czary. Ich śmierć nie kończy historii – staje się jej początkiem.
Współcześnie Matylda wyjeżdża na Podlasie, uciekając od przemocowego partnera. W niewielkiej miejscowości las pachnie obietnicą ciszy, przytulny dom daje złudzenie schronienia, a mieszkańcy zdają się skrywać więcej, niż pokazują.
Dwie historie zaczynają się łączyć, a dawna krzywda upomina się o głos. Bo mrok nie znika – przechodzi z pokolenia na pokolenie, zmienia twarz, ale zawsze wraca.
„Córki moru” to thriller z duszą – historia o sile kobiet, dziedziczonym strachu i prawdzie. Czy da się wyrwać z miejsca, które już cię wybrało? I co się stanie, gdy w końcu odważysz się spojrzeć za siebie?